~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
709. Delicious...

  

Ania, słońce i Wrocław – czegóż więcej trzeba? Na kanapie w ciemnej sali Coffee Planet odkrywam smak gorącej czekolady, następnie obfity i wyborny obiad w przerobionej ku memu zaskoczeniu na samoobsługową Bazylii. Do kina, jako że wciąż nie grają w mieście nagrodzonej Złotą Palmą Białej wstążki(Austria / Niemcy / Francja / Włochy’2009; reż. Michael Haneke), idziemy na Dom zły(Polska’2009; reż. Wojciech Smarzowski). Film hipnotyzujący, doskonale wyreżyserowany i skadrowany, koncertowo też zagrany; mocne i bezlitosne dopełnienie Weselasprzed pięciu lat (por. 184), a przy tym tragikomiczna alegoria PRL-u...

O zmierzchu, na zatłoczonym i zastawionym świątecznymi straganami Rynku próbuję grzanego wina (zatrzymujemy sobie na pamiątkę rozkoszne kubeczki w kształcie bucików), a potem piwa imbirowego w Academusie. Wracam na pociąg lekko oszołomiony i pobudzony, łapczywie zerkając na mijanych chłopców…

Tyle kolejnych dla mnie pierwszych razów, tyle gadania i radości – można nieomal zapomnieć o tym wszystkim, co na co dzień…

   

                              „i było mi tak dobrze

                              jakby

                              mnie nie było”

                                        [Tadeusz Różewicz, bajka].

  

Żeby tak inni również mogli odkryć moją drugą twarz. Żebym umiał im ją pokazywać, uśmiechać się, tyle nie marudzić. I lubianym przez to być, tej sympatii ludzkiej zakosztować – częściej, niż kilka razy w roku…

  

niedziela, 29 listopada 2009, alexanderson
filmy,kobiety,Różewicz_Tadeusz
Komentarze
Gość: bez, *.adsl.inetia.pl
2009/11/29 22:08:30
Ależ jesteś lubiany :)
-
Gość: M, *.adsl.inetia.pl
2009/11/29 22:11:22
A notatka tak pozytywna, że aż boli gdy się wie, że się nigdy nie zaznało nawet tak niewiele jak Tobie wbrew wszystkiemu się udaje