~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
710. Exhausted...

  

Od zmęczenia zaczyna się dzień. Półprzytomne spojrzenie, podkrążone oczy, powłóczysty krok. Głowa, którą trudno po paru godzinach utrzymać, powieki, co się same zamykają. Osiem godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu – nie wiem, kto to wymyślił, ale tego się nie da wytrzymać...

I jeszcze ta wewnętrzna niechęć, ta odraza do wszystkiego, co wokół, co się musi robić. Przymus na każdym polu, zero zaś przyjemności, zero też własnej woli – chyba że w odmawianiu. Nie chcę tak żyć, do cholery, i nie mogę…

  

Cowieczorne ćwiczenia przynoszą po paru miesiącach efekty: wcale nieźle zarysowane ramiona, wysklepiona klatka, płaski, twardy brzuch. Ale kto w to uwierzy, widząc tak cienkie nadgarstki? Sił też zresztą jakoś nie przybywa, krew uderza do głowy, żyła występuje na czole, dławi brak tchu już po paru ruchach. Gdybym uprawiał seks, pewnie ryzykowałbym życiem – i nawet pomysłowy to sposób na popełnienie samobójstwa...

  

We wsi Borowina zabójstwo rodziców przez nastoletniego syna z powodu nieakceptowania jego homoseksualizmu. Myślę o naszym domu złym, o tym, jak bezsilny się nierzadko czuję...

  

środa, 02 grudnia 2009, alexanderson
Tagi: rodzina praca
rodzina,praca
Komentarze
Gość: tyrkens, *.ssp.dialog.net.pl
2009/12/12 00:41:11
to zadziwiające, ale po wcześniejszej regularnej lekturze Twojego blog i następującej po niej przerwie w czytaniu, liczyłam na większe zaskoczenie. Innego Ciebie, może pełniejszego energii, optymizmu, sama już nie wiem. A Ty wciąż taki sam...
-
2009/12/12 10:12:29
A niby skąd mam czerpać tę energię i optymizm, tkwiąc wciąż w tych samych, nieznośnych, przygnębiających warunkach?...