~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
716. Fulfilment and embarrassment...

  

Trzymać się udaje rygorystycznego planu zarabianio-oszczędzania (niebotyczne dotąd pięć tysięcy złotych za półtora miesiąca powinienem mieć), więc sprawiony sobie z nadwyżek drobnych prezent około-mikołajkowo-świąteczny zburzyć go nie powinien. Przybywa mi zatem na półce prawie cztery i pół tysiąca promocyjnych stron – Littell, Krawczuk i cztery Nabokovy do kompletu. A chciałoby się jeszcze Grossmana, Ginzburg, Figesa, Sebalda, Shalev, Bobkowskiego, Tazbira i Iwaszkiewicza… – ech, może w przyszłym roku. I znowu czułe spojrzenia w stronę regału – sięganie, oglądanie, dotykanie, czytelnicze plany na dni wolne, których mało tak ostatnio, że weekend wciąż gdzieś ucieka i urlopami trzeba się wspomagać...

  

Wytrzymać ten chłód zimowy, stawić czoła temu tygodniowi medycznemu – dwie wizyty u różnych specjalistów od spraw najintymniejszych jutro we Wrocławiu i w sobotę tu na miejscu. Jak wydusić to z siebie, o czym nie wie nikt, jak pokazać, jak zapytać, wreszcie się dowiedzieć? I czy da się z tym coś wreszcie zrobić, czy jest do pomyślenia, że ja, kiedyś...

  

poniedziałek, 14 grudnia 2009, alexanderson
samotność,książki
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/12/15 18:31:32
Nie tylko do pomyślenia, ale i do zrobienia :-)