~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
718. Delirium tremens...

   

               „A jednak czasem łapię się na tym, że mój zmętniały umysł

               toczy szklistym wzrokiem

               za imieniem bez twarzy, lub twarzą bez imienia”

                                                  [Robert Lowell. Przeł. P. Sommer].

  

Uwagę przyciągają głównie niewinne, błahe z pozoru detale: czapka z przekrzywionym daszkiem, grzywka opadająca na czoło, oprawki okularów, wykrój nosa, skórzana torba na ramieniu, wąskie spodnie, płaszcze z pagonami, białe buty do niebieskich dżinsów, ręce w kieszeniach, sposób kołysania biodrami… Jaki fajny, swobodny i normalny chłopiec – mówię sobie tyle razy na dzień, mijając niemalże każdego, wciąż pragnąc być kimś innym zupełnie od siebie, goniąc za czymś zazdrośnie, bezowocnie. Czy siebie lepszego na ulicach poszukuję, czy też kogoś jak ja tożsamego, by się zespolić nareszcie i zrozumienie, ukojenie znaleźć? Narcyzm i egoizm a homoerotyzm – przyczynek do studium zjawiska…

  

Te mroźne przeraźliwie, puste noce, chłodna w swej śliskości pościel, krew, co napływa, co buzuje tu i ówdzie. Że też tyle żaru musi się w wieczór każdy, każdego poranka marnować. Bierze mnie chyba gorączka…

  

czwartek, 17 grudnia 2009, alexanderson
Lowell_Robert,samotność,homo
Komentarze
Gość: repertuar, *.vectranet.pl
2009/12/17 23:51:21
"pragnąc być kimś innym zupełnie od siebie"