~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
722. Noël...

 

Udaje się to – łatwiej nawet niż rok temu – przeżyć. Wigilia dziwnie rozłożona na obiad z barszczem i pierogami, a potem kolację z halibutem i śledziami. I gdzieś pomiędzy nimi zdawkowe tylko życzenia – ten zawsze najtrudniejszy dla mnie moment. Prezentów nie ma już od wielu lat i nie potrzeba do tego żadnej Advent Conspiracy – wystarczy brak pieniędzy i rodzinnych uczuć…

Rano tak wyczekiwany znak – i wiadomość, że u innych może być inaczej. Że się wciąż na nowo spełnia… Z trudem muszę skrywać swoje roztrzęsienie, zapłakane oczy, drżenie w całym ciele. Rani mnie nieustannie cudze szczęście – bardzo się za to nie lubię. I nie lubię życia, które na każdym kroku przypomina, czego nie mam, na co się nie zanosi…

  

piątek, 25 grudnia 2009, alexanderson
samotność,rodzina
Komentarze
2009/12/26 21:56:21
Zacząłem czytać Twojego bloga
Lubie takie zaangażowanie w literaturę
Linkuje do swoich czytanych
Mam nadzieje ze pozostałe dni Świąt były radośniejsze
Pozdrawiam cieplo :)
-
Gość: myslalem.blog.pl, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/12/27 11:59:47
chyba mieliśmy podobne nastroje w święta.
trzymaj się!