~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
732. In-ex-ternal...

  

Wczoraj na niedzielny obiad lekka zupa, potem przez godzin trzydzieści już nic, bo dziś we Wrocławiu to badanie, które – dla większego melodramatyzmu – sam przed sobą nazywać zacząłem zabiegiem. Na dworze wilgotno, śniegowo; dużo wody piję, by oszukać głód. Bałem się słabości, ale wytrzymuję nieźle – szkołą było niejedzenie w czasach studiów. Rozpalony pociąg, za oknami biel, nakrapiana sarenkami, żurawiami, bażantami. Błoto pośniegowe na ulicach – ciężarówka ochlapuje mi spodnie i buty, i płaszczyk. Otrzepuję się, nie widać prawie, koniec nerwów... Znowu książki przyciągają wzrok – Korzenie totalitaryzmu w Empiku, w Taniej Książce Zmysł porządku Gombricha, lecz plan na dziś (i na ten miesiąc) jedynie poezje Rilkego dopuszcza. Myśl uparta, gdzie są inni (J. w Londynie, we Flensburgu A., w Warszawie T.), gdzie mnie nie ma. I że nawet tu się zjawiam ledwie raz na miesiąc, wcale zresztą nie dla przyjemności…

Tramwaj na Plac Strzegomski, rejestracja ponowna, korytarze sterylne, gabinety… Lekarz mnie poznaje, zaczynamy… Dziwne tak – zobaczyć na ekranie to, co w środku siebie. Będę się brzydził popatrzeć, sądziłem, a przecież to nawet ciekawe. Wszystko tam ponoć w porządku, z tej strony nic mi nie grozi. Ale to zewnętrzem się zamartwiam, tym krępuję – gdyby kiedyś miało dojść do tak chcianego. Pytam z lękiem, drżącym głosem – czy coś da się zrobić z tym, czy zniknie. Słyszę wyrok, że tak musi być, zostanie. Czyli że się nigdy nie przełamię, nie odważę, bojąc się reakcji swych partnerów – których nie ma przecież, i nie było, pewnie też nie będzie… Anatomia jest jak wychowanie, otoczenie, Polska, mama – walczy, bym nie został gejem. Wszystko się sprzysięgło przeciw temu, od początku…

  

poniedziałek, 18 stycznia 2010, alexanderson
książki,Wrocław,homo