~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
737. Kontynuacje i nawiązania...

  

„Każdy człowiek (…) w ciągu życia może stworzyć książkę. (…) Każdy − i tylko jedną. Ci, którzy sądzą, że napisali wiele książek, są w błędzie − wciąż powstaje tylko ta jedna. Nie wyjdziesz poza swoją książkę, czego byś nie robił. Można podrabiać, ale nie tworzyć. Twoja jedyna książka ograniczona jest twoją barwą głosu, intonacją, artykulacją. Przeznaczenie to sposób mówienia. Choć na świecie jest nieskończoność książek, naprawdę dobrych tylko skończoność. Musi ich być skończoność, tak jak tamtych nieskończoność. Tego uczą rośliny. Gdyby dobrych książek była nieskończoność, świat albo stanąłby, albo przepadł. Ja swoją książkę napisałem. Nie wiem − dobrą czy złą − ale napisałem. A to jest tak, że nie ma znaczenia − dopisałeś czy nie dopisałeś, przepisałeś czyś się tylko przymierzał. Twoja książka może być i jednostronicowa, i jak cały regał tomów. Jest głos, i to wystarczy. Wątki potrzebne są dla własnej ciekawości. Wątków się nie wymyśla, wątki nie znikają. Są i są. Mogą jedynie zostać zapomniane. Wszystko, czego się nauczyłem i co zapamiętałem z życia, to kilka krajobrazów, oznaczających radość myślenia, kilka zapachów, które były uczuciami, kilka ruchów wchłaniających w siebie uczucia, kilka rzeczy, przedmiotów, będących ucieleśnieniem kultury, historii, cierpienia, to wiele roślin, będących dostępnością piękna, mądrości i tego wszystkiego, w porównaniu z czym w ogóle nie istniejemy. I wiele, wiele intonacji. Niepowtarzalnych, podobnych intonacji, o których nie wiem, co znaczyły. Może to po nich będziemy rozpoznawać się tam, gdzie nic poza głosem nie zostanie”

                       [Taras Prochaśko, Niezwykli. Przeł. R. Rusnak].

  

To mógłby być wcale niezły koniec, ale jeszcze nie czas, chyba jeszcze... Coś jednak znów się skończyło, umarło zamordowane...

  

czwartek, 28 stycznia 2010, alexanderson
Prochaśko_Taras
Komentarze
2010/01/28 21:23:05
Za wcześnie kończyć, za wcześnie się poddawać.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/28 21:32:07
Piszesz :-)

I dzięki za prawo dostępu :-)
-
Gość: , *.ostrowmaz.mm.pl
2010/01/28 21:50:51
Mam takie przeświadczenie, że w tej księdze życia, którą pisać usiłujemy, ktoś obcy, ktoś Inny, a może i wielu Innych i obcych, Ktoś bez naszej woli, poza naszą świadomością, skreśla całe czasem akapity, które zdążyliśmy napisać lub dopisuje ślepe, wybrakowane, chybione, błędne wątki, dygresje, które nas do błądzenia zmuszają, czasem wiodą pod sam mur, za nami zacierając powrotną drogę. Ale w ciemnościach, o ile jeszcze nie straciło się choć odbicia nadziei, lepiej widać, słychać każdy szmer, czuć zapach zapewne z drugiego brzegu rzeki umarłych - tak się poznaje coś ważnego, czego wyartykułować nie sposób, jakąś tajemnicę, której piętno później trzeba nosić, ale to piętno szczególne. Śmierć symboliczna, kończąc pewien rozdział tej księgi, otwiera nową, choć wypełnioną pamięcią, przestrzeń kreacji ja, zaś ta, która jest realnym ginięciem, kończy wszystko, a rozpoczyna być może inną przerażającą egzystencję. To przewidywanie zawsze było, w sytuacjach gdy znajdowałam się na krawędzi, powodem mego trwania, to Hamletowskie rozstrzygnięcie: lepszy lęk, który znam, niż ten, którego nie poznałam.