~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
738. The terms of surrender...

  

„Dlaczego Ismail nawet nie próbował się bronić – nie wiadomo. Być może musiał przetrawić to oszczerstwo w sobie, w ciszy. Niewinność często milknie w obliczu nienawiści. Stał chwilę, nieruchomo, jak ofiara sparaliżowana swoim przeznaczeniem, wiedząc doskonale, że przeznaczenie to nie przypadek, ale naturalna konsekwencja kluczowych faktów, wymuszonych, nie zawsze zrozumiałych, tak jak czasami niezrozumiała jest samotność, żądza rozkoszy i zemsty albo współczucie i egoizm. Może nawet się nie zdziwił”

              [Susana Fortes, Albański kochanek. Przeł. W. Ignas-Madej].

  

Po raz kolejny obiecuję sobie, że już nie dam się więcej zaskoczyć, że trzeba pozbywać się dowodów. Ale też tyle wpadek przez te ponad dwa lata, że chyba brak mi elementarnego instynktu, nie umiem nauczyć się dbać o własne bezpieczeństwo…

Zaskakuje mnie jednak spokój, z jakim ostatnio stawiam mamie czoła – kiedyś spazmy, płacz, niemożność wydobycia głosu; teraz próby wyjaśnień, wywalczenia nawet czegoś, obronienia. Jestem może nieco odważniejszy? Chyba nie, zbyt wiele bowiem w tym bierności i pokory. Obojętność to, przyzwyczajenie, zemsta odłożona na później? – czy brak sił na walenie w mur, brak już łez… 

   

                    „Nie ma dumniejszych, prostszych od nas

                    Ludzi, o bardziej suchym oku”

                                        [Anna Achmatowa. Przeł. W. Woroszylski].

  

Nie ma już zdjęć, wizytówek, profili (stała obok, dopilnowując kasacji wszystkiego); tych złudnych szans, że kiedyś wreszcie chociaż spojrzy ktoś, że zatrzyma się i przemówi. A przecież trzydzieści miesięcy od ich założenia i tak nie przyniosło efektów. Nie wiem, jak i gdzie szukać, co zrobić może taki ktoś, jak ja…

Warunki kapitulacji. To mógłby być tytuł mej powieści, gdybym potrafił stworzyć więcej coś niż tylko naśladowanie debiutu Houellebecqa…

 

W dwa dni udaje się „zrekonstruować” dziesięć książek. Pozostaje to jedynie przepisać. A w nocy zielona okładka, maczkiem zapisane strony – śni mi się mój utracony zeszyt…

  

sobota, 30 stycznia 2010, alexanderson
Fortes_Susana,Achmatowa_Anna,rodzina
Komentarze
Gość: dajana1@poczta.onet.eu, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/01/31 16:26:01
Nie należy się poddawać, warto mieć nadzieję. Może te zdjęcia, wizytówki i profile to nie taki głupi pomysł ? Przecież każdy z nas zasługuje na miłość. Ty również. Pozdrawiam :)
-
Gość: kn0ot, *.toya.net.pl
2010/02/01 01:44:55
Czy dobrze rozumiem, że n a k a z a n o Ci coś skasować? Jakim prawem? Jaką siłą? Jak potężne są argumenty, że nie powiedziałeś twardym głosem - nie skasuję, chcę tak i tak robię?