~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
745. Matematyka egzystencjalna...

  

Wciąż jak odmieniec na innej planecie, wciąż brak zakorzenienia w jakiejś grupie, brak kogoś, z kim  można by o tym rozmawiać, przekonać się wreszcie, kim jestem. Te liczby... – są bezlitosne: nie znam ani jednego geja w promieniu 200 kilometrów; miałem dopiero 27 lat, gdy spotkałem pierwszego, przeżywając największy w życiu szok z odkrycia fascynującego, ledwie wówczas przeczuwanego wymiaru rzeczywistości i zarazem upokorzenie swoim nieuświadomieniem, dotychczasową obcością własnego, okaleczonego wskutek niewiedzy i zaniedbania ciała. Gdy pomyślę, co inni już do tego czasu... Nie zrozumie mego bólu nikt, kto żyje krócej niż ja czekam, kto miał szczęście rozwijać się normalnie...

A teraz jeszcze ta „rycząca trzydziestka” na horyzoncie i wciąż nic, co znaczy, że w istocie szanse coraz mniejsze, bowiem emocjonalna i fizyczna nieporadność potrafi jedynie odstraszać. Komentarz na branżowym profilu nie pozostawia wątpliwości: „Człowiek [trzydziestoletni] bez doświadczeń albo z niewielkimi doświadczeniami seksualnymi w łóżku to z reguły tragedia: często wstydzi się i ma kłopoty ze wzwodem, często ma zbyt szybko wytrysk, brak mu znajomości podstawowych technik seksualnych, brak mu śmiałości mówienia w łóżku o swoich potrzebach”...

Że ponoć nie ma to wielkiego znaczenia – pocieszać będą wszyscy, którzy i tak się mną nie zainteresują...

  

Inni: rozstania i powroty, mężowie i kochankowie, miłości na lata lub setki jednorazowych przygód. Luksusy nie do wyobrażenia... Jak mogło do tego dojść i dlaczego tak boli to, na co nie miało się wpływu? Rodzina, szkoła i Kościół – grzechy pierworodne, plamy nie do zmazania. I obwinianie siebie, mimo wszystko siebie właśnie – za wszystko...

  

„Żyjąc w epoce całkowitego wyzwolenia seksualnego (…), nie mogła oczywiście się zasłaniać jakąkolwiek etyką dziewictwa. Była poza tym zbyt inteligentna i zbyt świadoma, by tłumaczyć swój stan »wpływami judeochrześcijańskimi« (…). Jakiekolwiek wykręty pozostawały więc poza jej zasięgiem. Mogła jedynie asystować z milczącą nienawiścią w wyzwoleniu innych; obserwować chłopców tłoczących się niczym kraby wokół ciał innych; przeczuwać zawiązujące się relacje, zdobywane doświadczenia, coraz częstsze orgazmy; i wobec ostentacyjnej przyjemności innych poddawać się cichej i całkowitej autodestrukcji. Tak oto musiała rozwijać się jej młodość, i tak też się rozwijała: zazdrość i frustracja powoli fermentowały, tworząc obrzęk napadowej nienawiści” 

         [Michel Houellebecq, Poszerzenie pola walki. Przeł. E. Wieleżyńska].

  

wtorek, 16 lutego 2010, alexanderson
homo,samotność,Houellebecq_Michel
Komentarze
Gość: r, *.vectranet.pl
2010/02/16 22:43:14
kogo Ty tak naprawdę potrzebujesz? Pytam poważnie.
-
Gość: P., 83.2.212.*
2010/02/19 17:00:24
dawnom nie komentował, czytając jednocześnie każde słowo tutaj skreślone. i szlag mnie co jakiś czas trafia. Panie B., czyta Pan swoje wpisy? nie można narzekać na brak przyjaciół, nie chcąc Ich jednocześnie mieć. nie można utyskiwać na los marny, nic ku polepszeniu nie robiąc. no i nie można każdego słowa, które pasuje do opisu własnego siebie brać za definicję swoich lęków, niepowodzeń i załamań. więcej wiary. serdecznych ludzi dookoła cała masa. trzeba Ich tylko do siebie dopuścić. pozdrawiam.
-
2010/02/19 19:04:59
Na jakiej podstawie sądzisz, że nie chcę mieć przyjaciół, kogóż to ostatnio do siebie nie dopuściłem? To raczej ja doświadczam milczenia tych, których polubiłem - moja wyciągnięta ręka od miesięcy zawisa w próżni...
A co do zmiany "marnego losu" - właśnie podjęte zostały określone działania: znaleziono pracę i wynegocjowano warunki jej utrzymania, nabywa się doświadczenia w zupełnie obcej dotąd dziedzinie zawodowej, realizuje rygorystyczny plan oszczędności, który ma umożliwić przyszłoroczną wyprowadzkę i pozwoli przeżyć dłuższy czas, gdyby pojawiały się trudności z zarobkowaniem. Myślę, że to - jak na mnie, tkwiącego dotąd w miejscu - sporo...
Wiem, że ten blog przerażać może konsekwentnym pesymizmem, ale też kilka jasnych akcentów starałem się ostatnio podkreślić. Co nie było łatwe, zważywszy na "domową atmosferę" i niedawne wydarzenia...
Staram się jakoś odnaleźć w swoim życiu - nurtują mnie jednak pewne problemy i pytania, i nie zamierzam przestawać ich roztrząsywać...
-
Gość: P., *.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/02/19 22:32:24
rozumiem. wpuść w ten gąszcz czarnych myśli jednak wiarę w lepszą przyszłość. będzie łatwiej. Tobie, Przyjaciołom Twoim i zwykłym, szarym czytelnikom. wierz zatem i nie poddawaj się. pozdrowienia.