~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
757. Najwspanialsza, jaką mógłbym sobie wyobrazić...

  

„Drogi Przyjacielu,

 

Głębokim cierniem rani ostatnie wyznanie, przebija przez wszelkie złogi rozsądku i uczuć, które do Ciebie noszę. Kiedy będziemy mogli porozmawiać na takie tematy? Kiedy pozwolisz mi wreszcie wejść do środka? Zastanawiam się, gdzie popełniam błąd… W którym miejscu nie dopilnowałam, nie dopatrzyłam, zaniechałam… Bo, że próbowałam – wiem… Złym przyjacielem Ci jestem skoro nie potrafię wpłynąć, skorygować, zawalczyć o Twoje poglądy… O cały Twój świat. O błądzenie Twoje. O tę nić, która wyjściem z labiryntu być może… Bardzo się za to nie lubię.

Chciałabym powiedzieć wiele słów, których nie usłyszysz… O tym, że nigdy nie poczujesz się wolny sobą i w sobie, dopóki pozwolisz zniewalać się fałszywym podszeptom własnej myśli – produktowi słabych czasów i niedoskonałych przestrzeni… O tym, że chcąc wpisać się w sztywne ramy schematów i norm, które kiedyś wymyślono próbując zapanować nad światem małych ludzi, najbardziej kaleczysz siebie samego i wszystko to, co w Tobie wyjątkowe… Cały ten mikrokosmos nieprzeciętności, któremu uparcie przeczysz, którego konsekwentnie się wyrzekasz, który kocham sercem całym (i cóż z tego!)… O tym, że nie istnieją sensy, tłumaczenia i interpretacje, a wykreślane akapity to jedynie gra szklanych paciorków… O tym, że w pytaniu »Kim jestem?« słowo JESTEM, a nie KIM, stanowi klucz… O tym, że »normalności«, »pomiędzy« i »poza« to wyłącznie bohaterowie baśni i starożytnych podań… O tym, że prawdziwości, chęci i pragnienia są względne jak teorie naukowe, a autentyczna wolność może zrodzić się wyłącznie z oswajania tego, co ludzie nazywają »brakiem« i »nieobecnością«… O tym, że kocha się w człowieku człowieka, a nie ciało i płeć jego… O tym wreszcie, że płci nie ma… I to jedna z prastarych i strzeżonych prawd… I tak naprawdę nie ważne KIM jesteś, dopóki JESTEŚ… sobą i w sobie… wolny i niezależny jak świeży deszcz, bryza północna, gwiazda poranna… O tym też w końcu, że egoizmy i tęsknoty potrafią zasłonić świat cały gęstą kotarą, zwieść, zamknąć powieki NA...

Chciałabym to wszystko powiedzieć. I nie zostać okrzyczana za wtrącanie się. I nie zostać odprawiona, bo nie ma prawa »zrozumieć Cię nikt«, a już na pewno kobieta jakaś i żółtodziób. I nie zostać źle zrozumiana. I nie zostać posądzona o złe rozumienie. To tylko słów kilka przed snem, majaki takie. Zapomnieć możesz, wykasować ze skrzynki… Dawno już chciałam – więc »mówię«. Jeśli mowa moja niedobra Ci – zamilknę na wieki i przyjaźń nasza pozostanie tym, czym jest – dobrem, choć i powierzchownością czasem…

Jeżeli to coś ułatwić zdoła, w czymś pomóc będzie mogło, ulgę przyniesie choć i chwilową, i niepełną, i niedoskonałą – wiedz, że masz mnie do dyspozycji… w każdym sensie.

 

Twój zatroskany przyjaciel,

A.”

   

wtorek, 16 marca 2010, alexanderson
Tagi: kobiety
kobiety