~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
766. Awakening...

  

Zazieleniać się zaczyna, budzić już, przygrzewać. Piłki skaczą i kozłują na szkolnych boiskach, migają też krótkie spodenki (nieco wcześnie jeszcze chyba na nie, lecz tym bardziej wzrok się zatrzymuje). Przy fontannie osiedlowej młodzież okupuje ławki – pary ściskających się za biodra gówniarzy (co oni w sobie widzą? jakim cudem zaczynają tak wcześnie?), z koleżankami dziewczęta, chłopcy z najlepszymi kumplami. I pomyśleć tylko, że w miasteczku całym nie mam ani jednej osoby, z którą mógłbym i chciał porozmawiać…

  

Ostatni etap półgodzinnej drogi do fabryki po prawej ma namiastkę lasu, po lewej zaś działki. Albo na odwrót, gdy wraca się do domu – jak dni temu kilka, gdy dobiegł mnie rechot całej grupki, ich słyszalne za plecami wskazywanie sobie wzajem „cioty”. Dziś kolejni na tej samej ścieżce, ale bliżej już, z naprzeciw nadchodzący. I prychnięcie kpiarskie przy mijaniu jeszcze innych, wczoraj. Zapomniałem nieopatrznie, jak gdzieś ściska w środku, gdy się widzi kilka osób i przejść trzeba obok. Przed oczami zaraz staje, trwający przez lata, koszmar szkolnych korytarzy, wraca strach przed ludźmi, rozwiewają się złudzenia co do tego środowiska, miasta, kraju...

Te sylwetki majaczące w perspektywie obrośniętej drzewami alei… Może prościej będzie odtąd chodzić naokoło…

  

środa, 07 kwietnia 2010, alexanderson
Tagi: homo
homo