~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
773. Gifts and Benefits...

  

Pierwszy raz od końca stycznia urlopowo – jak co miesiąc, tradycyjnie, we Wrocławiu, u fryzjera i w księgarniach, spacerowo. Chłodny wiatr, chustka na szyi, tubylcy plażowo. Dzień Światowy Książki dzisiaj, 3 za 2 w Empikach: spędzam godzin kilka w dwóch (każdy dwukrotnie) zwiedzonych, z listą wcześniej sporządzoną, przemyślaną. Szykowałem się na trzy Beevora (Stalingrad, Berlin, Hiszpania), znów nie mogłem Chwina Samobójstwa… i Boguckiej Kultury… namierzyć, zaczytałem się w Gombrichu, szukałem Tazbira, a wyszedłem z Shalev, Sebaldem, Jelinek. W międzyczasie jeszcze szary T-shirt z białym wzorem i najwęższe w życiu, pełne wątpliwości spodnie. Po dziesięciu godzinach na nogach wreszcie w domu, patrzę na sprawione sobie dwa dni po imieninach prezenty…

  

Chyba jednak coś zamówię jeszcze przez Internet – to ostatni (oby!) rok, gdy mi fiskus zwraca wszystkie pobrane zaliczki. Tak to, zarabiając poniżej minimum, od trzech lat w ogóle nie płacę podatków…

  

piątek, 23 kwietnia 2010, alexanderson
książki,Wrocław
Komentarze
2010/04/25 23:05:31
Ja uzupełniłem kryminały skandynawskie (po co kupiłem trzy tomy "Millenium" w twardej oprawie? Z tą zagadką mierzę się od wczoraj...). I w końcu eseje Szczeklika przybyły na swoje miejsce. Kołakowski, Kutz... Niby się zaoszczędziło ponad 100 złotych, ale też ponad 300 wydało. Ach, te promocje:)
-
2010/04/26 17:42:58
To ja z niemal identycznym bilansem (bo oprócz wspomnianych wyżej tytułów jeszcze "O sztuce" Gombricha, "Lustro świata" Bella, "Stalingrad" i "Berlin 1945. Upadek" Beevora) - 150 zł do przodu, 350 w plecy... :-)