~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
781. At the crossroads...

  

Onegdaj jakby łatwiej, choć z większym też patosem – rozmyślniej, głębiej, osobowo bardziej, refleksyjnie. Obecnie czasu mniej, w ukryciu, nie ma jak, wciąż w pracy, wieczorem zmęczony. A może lepiej właśnie tak – nie myśleć, nie mieć powodu pisać?...

 

Firma. Odkładam na bok własne obowiązki, pomagam ciągle innym. Tabele, formuły, hiperłącza, ogromne bazy danych (a wszystko wymierzone, dopieszczone w każdym calu, kolorowe). I ludzie, z którymi tak swobodnie, figlarnie, po raz pierwszy w życiu. To praca, jakiej chciałem – choć bez urlopu, premii, z więcej niż marną pensją. Żal będzie kiedyś stąd odchodzić – kolejna cegła w murze przekonania, że już nie będzie lepiej…

  

środa, 12 maja 2010, alexanderson
Tagi: praca
praca