~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
788. Obwoźne sado-maso...

  

W każdym miesiącu liczy się wyłącznie ten jeden wyjazdowy dzień. Na nic innego nie czekam…

Wielkie wrażenie robi tym razem przejazd naszym mostem kolejowym – widok oglądany dotąd setki razy zdumiewa dziś ogromnie, zaskakuje: rzeka rozpościera się od wału do wału, szeroko jak nigdy jeszcze nie widziałem. A przecież było ponoć jeszcze gorzej, bardziej, więcej… Żurawie brodzą na podmokłych łąkach; uśmiecham się, wychylam i wyglądam…

Jakaś słabość chwyta mnie na fotelu u fryzjera, z trudem nie daję nic po sobie poznać. Kupuję ostatnio wydanego Coetzee’go (mój dwunasty już) i grubą, choć małą książeczkę o sztuce ukochanej Florencji. Przeglądam album o Boschu i Kino nieme – pierwszy z czterech tomów świetnie zapowiadającej się historii kinematografii. Natrafiam też nareszcie, po kilkunastu miesiącach, na TEN, tragikomiksowy tytuł – kartkuję długo, wracając wciąż do redakcyjnej stopki, gdzie te trzy, ICH, znane osobiście mi nazwiska. I ta myśl okropna, że ja przecież też bym chciał, że pewnie zrobiłbym to równie dobrze (z tą swoją cholerną precyzją, cyzelowaniem wszystkiego, sprawdzaniem, szukaniem po słownikach, znajomością tytułów i cytatów), że to powinno być moje, kurwa, życie!...

Młodzi ludzie na ulicach. To też się robi coraz boleśniejsze. Trudno jednak z tego zrezygnować. Do zobaczenia, Wrocławiu, za miesiąc!...

  

piątek, 28 maja 2010, alexanderson
książki,samotność,Wrocław,homo
Komentarze
Gość: ja, 74.63.93.*
2010/05/30 18:16:13
No ale ten komentarz, proszę pana to jest z felietonu pana Urbana, a dotyczył zdaje się niejakiego Karola W.
-
2010/05/31 15:43:56
Na tym blogu zamieszczono bodaj setki tytułów notek, które są cytatami z czegoś, oderwanymi od swych pierwotnych kontekstów, przypisanymi zaś treści samych wpisów. Ale o tym Urbanie zapomniałem... :-)