~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
792. Transparency...

 

Od czwartku, kiedy to w odpowiedzi na szereg pretensji mamy ojciec krzyknął do niej „Zamknij się!”, oboje się do siebie w ogóle nie odzywają. W domu panuje nareszcie cisza absolutna i spokój. Jak dla mnie, to mogą się nawet nigdy nie pogodzić. Chciałbym być już całkiem poza nimi…

 

„Widzę ich, moich biednych rodziców, jak nienawistnie bawią się w dom, w dzieciństwie świata. Ich nieszczęście było elementem stałym moich najmłodszych lat: wysoki, niekończący się rejwach, poza zasięgiem słuchu. Nie żywiłem do nich nienawiści. Kochałem ich zapewne. Tylko że stali mi na drodze, zasłaniając widoki na przyszłość. Z czasem nauczyłem się patrzeć mimo nich, patrzyłem przez moich przezroczystych rodziców”

                          [John Banville, Morze. Przeł. J. Jarniewicz].

  

niedziela, 06 czerwca 2010, alexanderson
rodzina,Banville_John