~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
793. Sinfonia Eroica...

  

Gorące dni po ciągle chmurnej wiośnie. Truskawki, już nie kupowane, ale z działki. Męczący, roznegliżowany sezon dla spragnionego seksu ciała, dla chorobliwie nieśmiałego wzroku – o ileż jednak przyjemniejsze to, niż tkwić za biurkiem, znów, jak przed dwoma laty, nie móc doznawać lata. Heroizm ośmiu godzin udawanej pracy…

  

Dochodzi do mnie, że przez całe życie bałem się nie tylko robić to, co rzeczywiście jakoś otoczone wstydem (rozebrać się na przykład pośród innych – stąd podglądanie wieloletnie przez firanki; marzenie, by tak z boiska z kolegami, bez koszulki albo plażą…), ale też wszystkiego, co po prostu naturalne, co swobodne i chłopięco bezpretensjonalne. Stąd też ta zarzucona dziś na ramię, bez trzymania, bluza – odwagi znak i przełamania niejakiego, sporo wewnętrznej z tej drobnostki przyjemności… Lecz kto zrozumie, zechce zbliżyć się do tego, co się aż tyle lat sposobi do banalnego gestu? A przecież, gdyby jakaś dłoń pomocna, a i dla kogoś gdyby, szłoby szybciej…

  

Jako że pieszo na okrągło, więc i uwagę mimowolnie co dzień zwracam na stan chodników, ścieżki, dróg pobocza i trawniki. Refleksja: największy przejaw współczesnego patriotyzmu to swoich psów gówienka własnoręcznie zbierać z ziemi. Mało wokół takich anonimowych bohaterów…

  

wtorek, 08 czerwca 2010, alexanderson
samotność,homo,praca
Komentarze
2010/06/09 13:20:50
Bardzo lubię czytać Twój blog :)
Pozdrawiam serdecznie
-
2010/06/10 19:44:21
Bardzo mi miło... :-)