~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
804. Charging batteries...

  

W pracy stażysta-kretyn, co go przerasta nawet adresowanie kopert; kiedy do domu wrócę, też szlag musi mnie trafiać już na progu. Czy jestem tu czy tam, nie czyni mi różnicy – gniew, wściekłość, płacz, wkurwienie, irytacja idą za mną. Żeby tak gdzieś wychodząc, móc symbolicznie drzwi zamykać, zostawiać gdzieś te wszystkie niepokoje, wiedzieć, że odtąd czas relaksu, odpocznienia. Lecz nie, tylko ulica, rozpalona żarem, daje – o paradoksie! – wytchnąć. Na domiar przed niedzielną drugą turą wielki strach, migrena wraca, konto prawie puste… Trzeba mi wyrwać się na chwilę, ukoić i zapomnieć. Dlatego jutro Wrocław, spotkanie z rok niewidzianym T. – dawka energii, radości, witamin…

  

piątek, 02 lipca 2010, alexanderson
Wrocław,homo,rodzina,praca
Komentarze
2010/07/03 01:22:45
chyba musisz być mądry.
-
2010/07/03 22:08:59
E tam, zaledwie przemądrzały... ;-)