~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
811. Krzyżacka zawierucha - czyli "Écrasez l

  

Sześćsetna rocznica Grunwaldu. Największe w świadomości zbiorowej zwycięstwo polskie dokonało się nad organizacją, legitymującą się i zasłaniającą znakiem krzyża. Dziś Rzeczpospolita nie tylko ustępuje Kościołowi na każdym kroku (vide Komisja Majątkowa, brak kontroli nad nauczaniem w szkołach religii, tak zwany kompromis aborcyjny, strach przed wsparciem zapłodnienia in vitro i edukacją seksualną, oddanie pola podczas żałoby posmoleńskiej), ale pozwala się nawet szantażować grupie ziejących jadem fanatyków, „stających w obronie” samowoli budowlanej przed Pałacem Prezydenckim. To, co można tam usłyszeć, przyprawia o zawrót głowy [z „Gazety Wyborczej”: – Żyd Tusk chce usunąć krzyż pod osłoną nocy jeszcze przed tą sobotnią paradą zboczeńców. Tym gejom i lesbijkom święty znak będzie przeszkadzał w kopulowaniu na ruchomych platformach. Nie pozwolimy. Tu jest Polska, a nie Izrael – oburza się Bogusława Dziwisz, mieszkanka Ochoty, z zawodu kasjerka. – Mieliśmy prezydenta Lecha – prawdziwego Polaka i katolika, to go wzięli i zamordowali. A jak po północy wygrywał wybory jego dzielny brat Jarosław, drugi katolik i Polak, to je sfałszowali. Polski już nie ma – dodaje Krystyna, emerytowana farmaceutka z Tarchomina. (…) – Modlitwą chcemy wybłagać Boga, by zrobił wreszcie porządek z tym żydowskim rządem – zwierza się pani Bożena, trzymając w ręku błękitny różaniec. (…) tematem jest pochodzenie prezydenta elekta Bronisława Komorowskiego. Głosy są podzielone. Starsi są pewni, że to Żyd. Młodsi mają wątpliwości. Blondyn z lokami upiera się: – To na pewno Rusek. Konflikt rozstrzyga mężczyzna w kucyku. – Dziadek Komorowskiego był bolszewikiem o nazwisku Szczynukowicz. Zabijał Polaków w Bitwie Warszawskiej. Potem uciekł z naszej niewoli, wyrżnął całą szlachecką rodzinę Komorowskich. Potem ukradł ich nazwisko. Teraz jego wnuk Bronisław udaje Polaka – ogłasza. Wszyscy potakująco kiwają głową. – Teraz wszystko jasne – mówi pani w białym kapelusiku]…

  

Polska jest to przestrzeń upstrzona psimi gównami i drewnianymi krzyżykami – zapijaczone i pełne kompleksów królestwo patosu, celebry, głupoty, obłudy i strachu przed Innym. Tak zażarcie swego czasu krytykowany gest Marka Raczkowskiego, który wetknął w kupę flagę biało-czerwoną, był jedną z najbardziej przenikliwych autometafor, na jaką kiedykolwiek zdobyła się myśl polska...

Znowu nam wybiło w kraju czarne szambo...

  

czwartek, 15 lipca 2010, alexanderson