~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
819. (With no) inhibitions...

 

Ta dziewczyna nowa, szczupła, z Działu Handlowego, co tygodni kilka z nami już pracuje – długie nogi (ciągle patrzę), bardzo miła, do mnie się uśmiecha ładnie, zagaduje. Taka cicha myszka raczej, ale gdyby odpowiednio się zakręcić – może dałaby się uwieść. Gdybym umiał, gdyby mi się chciało…

  

Każdy marsz po ulicy ostatnio jest jak umyślne rzucenie wyzwania, nadepnięcie temu zasranemu miasteczku na gardło. Coraz mniej się kulę w sobie, coraz częściej – tak na przekór im wszystkim, dumnie, szyderczo – uśmiecham. Teatralnie stawiam stopę z jezdni na chodniku, zbyt swobodnie macham ręką, wciąż podbijam dłonią przydrożne zarośla. Czasem kusi aż, by się czymś zdradzić, tak do końca dać skompromitować, coś powiedzieć... Potem zaś, jak choćby dzisiaj, idzie z naprzeciwka taki jeden, w fioletowej bluzce, w kratkę spodenkach do kolan, tenisówkach białych, ostrzyżony perfekt, śliczny, seksi i w ogóle, na dodatek nastolatek chyba jeszcze i pewnie hetero – a Ty musisz wzrok odwrócić i udawać, że nie widzisz, że nie patrzysz, ani razu nawet za nim nie obejrzysz. Tak odwagę całą diabli biorą, gdy się dystans zmniejsza do dziesięciu-pięciu metrów…

  

„Niestety, należał do tych wstydliwych pederastów, którzy zadowalają się ślamazarną masturbacją i wbijaniem rozmarzonego wzroku w swego eromenos

             [Jonathan Littell, Łaskawe. Przeł. M. Kamińska-Maurugeon].

  

poniedziałek, 02 sierpnia 2010, alexanderson
Littell_Jonathan,kobiety,homo