~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
858. Kolory i mgły...

  

Mroźne poranki, oszronione źdźbła traw, płomienista kula słońca wisząca ponad linią drzew. Charakterystyczny szelest obrywających się liści, zahaczających kilkakrotnie o niższe partie gałęzi. Dzięcioł zielony przelatujący nad głową, wiercące się na pniach, zapraszające do zabawy kowaliki; wczoraj sójka z żołędziem w dziobie, a dziś lis przecinający mi drogę. W weekend powrót po miesiącach do czytania (tegoroczny noblista w wersji pop), sprzedane dwie monety i O Państwie Bożym św. Augustyna… Dni jałowe, całkiem nawet znośne. Dopiero gdy zmierzcha „Duch jego ciężki jak ciemności nocne, / A myśli jego tak jak Ereb czarne”*. Wątpliwości, lęki i kompleksy. Łzy i nerwy. Zapominanie, przyzwyczajanie się i wyrzekanie…

  

* [William Shakespeare, Kupiec wenecki. Przeł. Leon Urlich].

  

środa, 27 października 2010, alexanderson
książki,samotność,Shakespeare_William