~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
868. Le Sec et L’Humide...

 

Nijaki całkiem tydzień – ponury, wilgotny i nudny. Poranki, popołudnia z drobną mżawką – zupełnie niewidoczna, ledwie też wyczuwalna. Dziewczyny dwie idą przede mną rano do technikum, opowiadają sobie, powtarzają treść lektury („Potem trafia na wyspę takiego kolesia, który mu daje w worku wszystkie wiatry...”). Bogatki na gałęziach, żółte ich brzuszki, „cyt-cyt” zabawnie powtarzane… W pracy niemal zupełnie żadnych zajęć: zamówień tylko kilka, faktury na bieżąco – odmiana dziwna wobec nawału ostatnich miesięcy. Głowa się słania, oczy kleją, coś drapie w gardle, coś dusi. Zimno mi i gorąco, naprzemiennie… Gdy wracam, jest już ciemno: bezludność ulic, wiszące w mroku mgliste pomarańcze – latarni światła. Drgające w nich drobinki czegoś, krople wody – i zdawać by się nawet mogło: to samo życie w ciemności tak wiruje…

  

piątek, 19 listopada 2010, alexanderson
Littell_Jonathan,praca
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/19 22:39:46
no... zdołowałeś mnie... ;( całkiem dobrze Ci to idzie - ledwie parę zdań a już taki efekt! ;-) :D
-
2010/11/21 20:37:22
Hm, zdziwisz się, ale dla mnie w tej notce nie ma pesymizmu - co najwyżej melancholia...