~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
874. Winter-fresh...

  

Niedzielne zaskoczenie, kiedy po odsłonięciu okien ukazał się świat cały skąpany w bieli – nie przywykłem pisać o zimie w listopadzie. W poniedziałek sypie już za dnia, a wiatr niesie smugi śniegu niemal horyzontalnie – samo się ciśnie na myśl wspomnienie finału Różewiczowskiego „Spadania”. Potem z każdym dniem coraz mroźniej, kolejne warstwy swetrów, skarpetek, czapek nawet. Dziś w nocy kolejne opady; na chodnikach rano tyle już tylko miejsca, ile sobie ludzie sami udeptali. Znów to wrażenie chodzenia po plaży sprzed roku...

A jednak, pomimo zimna, wysiłku, senności, mojej niechęci do takich ubrań, długiego ich zakładania, pory roku – dziwnie to wszystko zabawne. Odzywa się we mnie coś dziecinnego, budzi się mały chłopiec: zachwyt wzbudza iskrzenie śniegu w wieczornym świetle latarni, rozśmiesza skrzypienie pod nogami i zaczerwieniony nos – niczym marchewka bałwanów. Chwilowe to, tylko tak na początku sezonu zapewne (urok odmiany, świeżości) – a przecież fajnie, że jest, że wciąż umiem…

  

czwartek, 02 grudnia 2010, alexanderson
Tagi: dzieciństwo
dzieciństwo
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/02 20:34:53
śnieżne iskierki radości... uroda życia... fajnie, że to czujesz - mnie obecnie zbyt często na co dzień tego brakuje, niestety...

"...kolejne warstwy swetrów, skarpetek, czapek nawet..." - ach, ileż rozkosznego, wspólnego zdejmowania... mogłoby z tego wyniknąć! ;-) xD
-
2010/12/03 20:09:42
No właśnie - ktoś musiałby chcieć mnie rozbierać. A pewnie byłoby fajnie... ;-)
-
Gość: gerontion, *.bb.sky.com
2010/12/03 20:37:43
ale śnieg od nas niżej jednak spaść nie może...

infrastruktura sparaliżowana, a ludzie w białej euforii - dzisiaj ktoś powiedział w mojej obecności, że jak przestajesz cieszyć się ze śniegu, to znaczy że umarło już w tobie dziecko. podpisuję się pod tym obiema rękoma :)
-
Gość: sotion, *.04-315-70697410.cust.bredbandsbolaget.se
2010/12/05 18:00:52
" Pada, pada śnieg. Jadę, jadę w świat sankami. Sanki dzwonią dzwoneczkami. Dzyń, dzyń, dzyń ... spadają z nieba, krążą, wioski i miasta całe w srebrzystym puchu krążą. .... Gdy sypie i prószy biały śnieg. W mamę i tatę rzucimy śnieżkami ..." - takie coś w głowie mi się kołacze :-)