~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
875. A Moveable Feast...

  

Piąta rocznica mego tu notowania minęła jakoś niezauważenie – przeoczyłem chyba, pominąłem, zupełnie zapomniałem. Inne problemy, tematy, wrażenia; inni niż kiedyś czytelnicy, utrata dawnych złudzeń i nadziei… Może i lepiej tak: po prostu pisać – zamiast przydawać znaczenie…

  

„Poza literaturą, którą może opanować każdy, kto umie mówić, jeden lepiej, a drugi gorzej, a którą pewni ludzie, którzy nie mogą sobie na to pozwolić, by jakąś lepszą metodą przerastać swe otoczenie, zarezerwowali dla siebie, Rainer niestety żadnej rzeczy nie uczynił sobie poddaną. A literatura może spełnić wiele z tego, czego pragnie Rainer”

           [Elfriede Jelinek, Wykluczeni. Przeł. A. Majkiewicz i J. Ziemska].

   

niedziela, 05 grudnia 2010, alexanderson
Jelinek_Elfriede
Komentarze
Gość: , *.dsl.dynamic.eranet.pl
2010/12/07 17:12:33
" inni niż kiedyś czytelnicy "

no tak, ja Ciebie czytam dopiero od czterech lat :-)
-
2010/12/07 19:33:13
Trudno rozpoznawać i zapamiętywać tych anonimowych... ;-)
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/08 19:15:43
alexanderson, jeśli ktoś czyta od czterech lat te Twoje... wycyzelowane smuty... ;-) :P to idę o zakład, że musi się w Tobie przynajmniej choć trochę podkochiwać... ;-) ja bym takiemu ktosiowi tak łatwo nie odpuścił... :D :P
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/08 19:18:36
P.S. sorry, ale to jakaś awaria systemu... wysłałem tylko raz - serio!! :)))
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/08 19:19:51
p.s.2 może to... palec boży...?? :D :D
-
Gość: , *.dsl.dynamic.eranet.pl
2010/12/08 22:45:32
miałam skomentować wypowiedź takiego.jednego.ludzia, ale padłam, porażona jej błyskotliwością ...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/08 23:16:52
taaa... kobiety są nie do zdarcia - padła rażona... a jeszcze paluszkiem na leżąco w klawisze cyk, cyk, cyk... xD
kobieta wytrzyma wszystko - nawet... wycyzelowane smuty ;-))
ja nie wiem, co my, geje, widzimy w facetach... :)
sorry, jeśli padłaś znowu - zapomniałem ostrzec, że mogę błysnąć ponownie... :D

-
Gość: nikt, *.adsl.inetia.pl
2010/12/09 00:08:17
ja też lat... chyba 4 czytam, czasami mniej anonimowo, ale ostatnio bardziej, czasami mniej cię lubiąc w tym pisaniu, czasami bardziej, ale czytam sobie, czytam.
-
2010/12/09 14:55:44
i ja również :P jakoś 4,5 roku :P
-
Gość: , *.dsl.dynamic.eranet.pl
2010/12/09 16:48:13
"my, geje"
"widać, że jestem samotny i mieszkam z... kotem" (z komentarza do wpisu nr 876)

i wszystko jasne :P
już wiadomo kto tu się podkochuje skrycie w Autorze i składa mu nieco zawoalowane propozycje :)))
Alex, myślisz, że warto dać mu szansę? ;-)

p.s. pozdrawiam Autora oraz wszystkich wiernych czytelników Apocalypsis... :-)
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/10 01:39:37
komentarz z humorem... to lubię! :)
a propos szansy, to myślę jednak, że Alex w życiu by się nie odważył... On zignorował mnie już w temacie... ptaka! (sójki - konkretnie... ;-))) więc cóż dopiero liczyć na większą atencję w krainie... serca i szpady! :D

najwyraźniej Twego Alexa.... (tak mi się tylko jakoś tak napisało :D ) bardziej pociąga roztrząsanie tyleż smutnej, co frustrującej kwestii zasolonych chodników... i co ja mogę, w tej sytuacji?! ;-)) :P
-
2010/12/10 14:29:47
Po prostu nigdy jeszcze nie pojawiło się w tak krótkim czasie aż tylu komentarzy i nie ogarniam poruszonych wątków...
A bardziej niż sójki zapadły mi w pamięć te "wycyzelowane smuty"... ;-)
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/12 01:38:09
1) że smuty, to pewnie sam nie zaprzeczysz... ;-)
2) elegancko wycyzelować - nie każdy potrafi...
3) sam przędę smuty, tyle że raczej w duszy, więc wolę cyzelowanie w radosnej kwestii... sójki, na przykład, niż nieustanne cyzelowanie smutów... :) rzecz gustu, rzec można... ;-)
4) kwestia niebieskiego u sójki pozostaje aktualna - nie sprawdziłem na googlach - więc w dalszym ciągu odpowiedź mile widziana...
5) ponumerkowałem, żeby łatwiej było ogarnąć wątki... :D :P
6) nigdy jeszcze tyle w tak krótkim czasie...? a to fajnie chyba... coś nowego! :)
7) ciekawe, co ONA na to... ;))
8) reszta jest... milczeniem... xD

-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/12 02:11:29
p.s.
9) "Po prostu nigdy jeszcze nie pojawiło się w tak krótkim czasie aż tylu komentarzy"...

- ja powiedziałbym: "nie pojawiło się aż tylE komentarzy"...
- choć powiedziałbym: "nie było aż tylU/-e komentarzy"
- powiedziałbym: "nie pojawiło się aż tylE osób" (NIE: "nie pojawiło się aż tylU osób"), ALE "nie pojawiło się aż tylu/-e ludzi"...
dziwne... nie wiem o co biega - może o moje jakieś osobiste komplikacje gramatyczne...? ciekaw byłbym, gdyby to ktoś rozkminił... :-)
-
Gość: , *.dsl.dynamic.eranet.pl
2010/12/12 10:03:26
"ciekawe, co ONA na to... ;)) "
Nie wiem, czy to ja zostałam wywołana do tablicy, czy może mowa o TEJ, o której jakiś czas temu sporo pisał Autor, ale jeśli w grę wchodzi ta pierwsza opcja, to... Naprawde nie miej obaw, nie stanowię dla Ciebie żadnej konkurencji ;-P. Blog Alexa czytam z pozycji starej baby, która przeszła kiedys w życiu etap nieco podobnych "smut" /choć tak pięknie ich cyzelować oczywiście nie potrafiłam :-)/, stąd u mnie masa sympatii dla autora. Jestem wierną, anonimową czytelniczką :-)
Upokojony? ;-)
-
2010/12/12 17:01:55
taki.jeden.ludź:
Tak, sójki to te brunatne ptaki z niebieskim paskiem na skrzydłach...
ONA raczej nie miałaby nic przeciwko...
A co do gramatyki - zgłupiałem. Ale wiesz? - możesz nawet mieć rację... ;-)
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/12 20:27:56
a zatem... widziałem sójkę, ha! chyba gdzieś tak... trzeci raz w życiu... :-)
w kwestii językowej - ja też zgłupiałem i tylko tak na czuja mogę coś o tym powiedzieć, ale nie mam pojęcia jak mogłaby brzmieć gramatyczna reguła...

no to się mi wyjaśniło... są dwie ONE! ;-) a ja myślałem, że to może jedna i ta sama...
Ona-anonimowa, zastanawiam się jaka to jest "pozycja starej baby" (jak czytałem kiedyś jeszcze... Michalinę Wisłocką, to jakoś nie pamiętam, żeby coś o tym było ;-)) w każdym razie jak na moje ucho, to nie pobrzmiewasz mi wcale ramolem - wręcz przeciwnie, pozdrawiam i życzę... długich lat jeszcze! :D

Alexanderson, jak widzisz wiem kto to Wisłocka... ale nie załamuj się... jestem jeszcze przed osiemdziesiątką ;-) i codziennie rano robię systematycznie... trzy pełne przysiady! xD Mnie się wydaje, że Ty masz trochę słaby obszar w tej kwestii, więc postanowiłem Cię pocieszyć (z właściwym sobie wdziękiem i empatią...) ;-)) :P
-
2010/12/13 00:23:46
tak sobie właśnie pomyślałem, że minęły jakieś 3 lata odkąd Cię czytam. ależ ten czas...

@taki.jeden.ludź - świetny komentarz ;)
-
Gość: Nikt, *.adsl.inetia.pl
2010/12/13 09:35:52
No, to jeszcze trochę, 20 komentarzy na 5-lecie bloga Alexandersona - damy radę?
A na 80-lecie to trzeba będzie 320... to tak a'propos t.j.l. Ale wtedy to komentarze będą już w 3D i z odświstem.
-
2010/12/13 17:50:01
taki.jeden.ludź:
Wisłocka to nawet w moim domu stała gdzieś na górnej półce, dodatkowo odwrócona grzbietem, co by nie przyciągać uwagi dziecka. W efekcie odkryta została już za późno - dopiero na studiach...
ONA jest tylko jedna. Są za to inne czytelniczki. No i jeszcze pewna wirtualna siostrzyczka... ;-)
"Mnie się wydaje, że Ty masz trochę słaby obszar w tej kwestii"... - słaby w czym? Albo - obszar czego? Czy raczej - w jakiej kwestii?... ;-)
DWADZIEŚCIA!
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/14 02:46:11
zaraz, zaraz... odwrócona grzbietem? czyli... przodem (?!) do dziecka wystawiona... Wisłocka stała? ;-)) zgroza! nic dziwnego, że to się potem tak skończyło... ;) xD

"ONA jest tylko jedna. Są za to inne czytelniczki. No i jeszcze pewna wirtualna siostrzyczka... ;-)"
- całkiem niezły haremik... też bym tak chciał! :D :P

co do słabego obszaru, to miałem na myśli kwestię wieku... (metryczka oraz sprawy typu młoda-uroda-a-potem-niemłoda, ciuchy i takie tam inne powierzchowności... ;-)
podczytując Cię, tu i ówdzie... odniosłem wrażenie, że to dla Ciebie strasznie ważna sfera... a trzydziestka, którą niedawno ukończyłeś jawi Ci się jako granica jaka mnie kojarzy się raczej z osiemdziesiątką gdzieś tak... ;-) kiedy Ci teraz powiem, że mam kilkanaście lat więcej od Ciebie, to przypuszczam, że czytając to widzisz mnie już prawie w krypcie... ;-)) i to mi się wydaje... smutne (łagodnie mówiąc - bo czasem bywam też delikatny... ;D :P )

a wiesz, że okres między trzydziestką a czterdziestką, to w moim życiu najprzyjemniejszy, najbardziej rozwojowy i dojrzały (o ile fokule ten przymiotnik da się do mnie odnieść... xD ) czas, z którego mam najfajniejsze i najciekawsze wspomnienia :-) także w obszarze spraw osobistych... okres największej wolności od smutów, dołów i całego tego towaru... Tobie się to pewnie wyda nie do uwierzenia... :P

@m. - dzięki, staram siem, jak umiem... :) czasem udaje mi się tym sposobem rozbawić samego siebie... i trochę lepiej się poczuć...
-
2010/12/15 19:59:13
Wisłocka stała krawędzią kartek do widza, czyli grzbietem z tytułem do ściany - niemal niezauważalna wśród innych pozycji...
Zdaję sobie sprawę, że moje postrzeganie kwestii metrykalnych jest nieco dziecinne, ale też trudno mi się tego wyrzec. Tak właśnie, niestety, myślę. Jeśli jednak traktuję okres między 30 a 40 rokiem życia jako ostatni powiew młodości, to tym silniejsze we mnie pragnienie, by był to właśnie najlepszy okres w moim życiu, nadrobienie tych wszystkich niewykorzystanych dotąd lat...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/16 00:53:50
ja nie nazwałbym Twojego podejścia do kwestii metrykalnych (itp...) dziecinnym - mnie się ono wydaje tyle destruktywne, jak i autodestruktywne... mam wrażenie, że zarówno stać Cię na to by zdyskwalifikować drugiego człowieka jak i... samego siebie (przynajmniej do pewnego stopnia) kierując się tego rodzaju przesłankami, gdyż w Twoim wnętrzu wysuwają się one na plan pierwszy... i to jest dla mnie przykre, jak również w pewien sposób smutne... a może też wywołać w kimś jeszcze inne, nieprzyjemne uczucia... na przykład we mnie właśnie je wywołuje, bo ja mam potrzebę by dorosły mężczyzna odnajdywał w kontakcie ze mną także mężczyznę (mniej lub bardziej typowego... ;-) a nie odstawiał mnie do kąta dlatego, bo niestety w żaden sposób nie kojarzę mu się już z chłopcem (a do tego jeszcze, powiedzmy... koszulki, które noszę, nie bronią się młodzieńczym fasonem i odpowiednią metką...) ;-/

oczywiście, gdybym znał Cię bliżej i zależałoby mi na Tobie w głębszym, osobistym sensie, to byłby to wówczas także mój problem... a tak to... wnioski wyciągnij sobie sam... ;-)

[w tym miejscu można zakończyć... a jeśli kogo ciekawi, to można poczytać dalej... :D ]

stosunkowo często w tym co piszesz o swoich bardzo osobistych pragnieniach pojawia się słowo "chłopiec"... zarówno Ty już dawno nie jesteś chłopcem i nigdy nim nie będziesz... jak i Twój potencjalny partner może być raczej Twoim mężczyzną (młodszym lub starszym), ewentualnie Twoim chłopakiem, ale już nie chłopcem... tak patrząc trzeźwo i realistycznie (oczywiście nie mam w tym miejscu na myśli bardziej poetyckiej czy literackiej materii...)

spojrzeć tej prawdziwe w oczy i nie krzywdzić siebie oraz innych, to dla mnie kwestia dojrzałości i systemu wartości także... nie odbieram Cię jako osobę dziecinną, ale mam wrażenie, że określenie tego o czym mówimy w taki sposób może posłużyć jako użyteczna, na pozór dogodna wymówka... ;-) (na dłuższą metę to jest jednak żadna dogodność, tylko właśnie destrukcja, moim zdaniem...)

pewne klimaty, że tak powiem, niektórych Twoich pisanych wypowiedzi kojarzą mi się z... Iwaszkiewiczem - nie jestem wielbicielem jego twórczości (jednocześnie znam ją tylko pobieżnie) choć zwykle czyta mi się go dosyć lekko... ostatnio czytałem też jego dzienniki... to co mnie uderza w wielu jego wypowiedziach, to pewnego rodzaju nieszczerość (chyba najczęściej niezamierzona) w podejściu do siebie samego i do pewnych podstawowych kwestii życiowych... był to człowiek, jak mi się zdaje, powierzchownie nawet zadowolony ze swojego życia, ale na głębszym poziomie chyba jednak nie był szczęśliwy... no ale to były inne czasy - dzisiaj mamy dużo więcej swobody, mimo wszystko i nieco mniejsze jednak ograniczenia natury społecznej, więc według mnie pójść drogą mniej krętą i być bardziej w zgodzie z samym sobą jest pod pewnymi względami chyba łatwiej...

nie odbierz tego jako atak - choć z pewnością masz podstawy by odebrać to jako konfrontację, w pewnych dosyć określonych granicach...

być może czegoś nie rozumiem dobrze - nie wykluczam... a ponadto, mam też świadomość, że to czego doświadczyłeś w najbliższym otoczeniu, jak mi się zdaje przez długie lata i to pewnie już od dzieciństwa, to według mnie niewątpliwie pewnego rodzaju obciążenie, pod którym charakter człowieka zwykle mniej lub bardziej się ugina i odkształca... niemniej to, co zrobimy z tym dalej już jako dorośli, to w większym stopniu zależy od nas samych, zatem dobrze jest mieć możliwie jasną samoświadomość...

p.s.
nadrobienie, jak to nazywasz, tych wszystkich niewykorzystanych dotąd lat na drodze powiedzmy... uganiania się za CHŁOPCAMI ;-) w modnych fryzurkach i ciuszkach... (ochhhh... ciągle, ciągle tak boleśnie nieziszczonego... pardon, madame! ;-)) wydaje mi się w kontekście tego co wyżej napisałem... ;-)) nieporozumieniem (łagodnie mówiąc) :P
-
2010/12/16 20:09:37
Pojęcia "chłopiec" zawsze tu używam w dość specyficznym znaczeniu - polecam wpis "348. Puerilis"... Poza tym masz pewnie sporo racji...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/16 21:03:24
kiedy piszesz: "masz pewnie sporo racji"... to dla mnie brzmi tak, jakbyś w gruncie rzeczy tego nie wiedział: czy mam sporo racji czy nie mam... :-) PEWNIE tak jest... AlE może jest jednak inaczej...

nie czujesz tego w sobie...? jest to grunt na którym się czujesz niepewnie...? masz to nieprzemyślane, niedoświadczone jeszcze w życiu...? no to czemu ma służyć cała Twoja (niewątpliwa, moim zdaniem) inteligencja i dzielenie włosa... czy raczej swojego życia, na czworo, poprzez osiemset ileś postów...? jakiej sprawie w takim razie to służy? - poza odreagowaniem i wirtualnym podzieleniem się z kimś drugim, choćby anonimowym... czyżby może jeszcze cyzelowaniu doskonale foremnych zdań, myśli, obrazów? i to już wszystko...? ;-) :P

przy okazji: literacko, jest dla mnie to co piszesz dosyć fajne (choć z pewnych przyczyn także bywa nużące - pewna powtarzalność i niedostatek pewnego żywego pierwiastka, który płynie zwykle z bezpośredniości i szczerości przekazu...), jednak im bardziej skoncentrowane na formie, tym mniej przepełnione żywymi emocjami, przeżyciami... tym bardziej wówczas wkrada się pretensjonalność, w moim odczuciu, a to staje się już także wadą literacką... chciał, nie chciał... w prawdziwej literaturze musi być prawda uczuć, przeżyć i pewien system wartości, który nie jest miałki... do tego dojrzały owoc doświadczania życia, czyli tak zwana mądrość i fajnie jeśli nie zbraknie też piękna... :-) alllllle mam wymagania... co nie? ;-) :D

napisałeś kiedyś o własnym blogu (robiąc sobie taki rodzaj retrospektywy, w którymś tam momencie...), że masz poczucie, że to co piszesz jest zajebiście dobre... czy jakoś tak... ;-)) (Ty pewnie użyłeś innego słowa...) a według mnie... owszem jest to dobre, ale nie aż tak bardzo... z tego co napisałem wyżej można wywnioskować, co według mnie jest słabą stroną i ograniczeniem Twojego pisania... myślę, że masz szansę to kiedyś przekroczyć, ale nie obędzie się bez Twej własnej woli w tym obszarze i sądzę, że wiązałoby się to nieuchronnie z istotnymi zmianami w Tobie i Twoim życiu - ściślej mówiąc, z tych zmian zrodziłyby się prawdopodobnie także zmiany w sposobie pisania... :)

styl i warsztat, to nie wszystko... to jedynie jakby rodzaj narzędzia, umiejętność poprawnego czy wręcz świetnego "namalowania" tego co się w sobie nosi i się ma do namalowania... teraz jednak trzeba mieć coś głębszego do powiedzenia, to raz, a dwa, w szczery, sposób to wyrazić z głębi siebie używając właściwego sobie stylu (choćby wyrafinowanego i nieprostego...) cyzelowanie formy to sztuka rzemiosła, według mnie, wcale nie łatwa, ale żywy wewnętrzny nurt musi być przede wszystkim tym, co twórca chce szczerze przekazać - to musi się otworzyć i popłynąć... i jeśli jest to ktoś, kto ma do przekazania jakieś piękno, czy mądrość, czy doświadczenie, czy choćby szczerość swojego cierpienia... to wówczas będzie to artysta i powstanie sztuka...

Ha! no to się wymądrzyłem za wszystkie czasy... Podzieliłem się z Tobą swoim spojrzeniem na pewne kwestie, które myślę, że pewnie przyciągają i Twoją uwagę...

pozdrawiam

ludź... ;-)

p.s.
zaraz sobie poczytam wpis 348... ;-)

-
2010/12/17 19:32:42
To "dzielenie włosa na czworo przez osiemset ileś postów" służy właśniu poszukiwaniu odpowiedzi, analizowaniu swoich uczuć, konfrontowaniu się z własnymi emocjami - gdybym "wiedział", nie byłoby już potrzeby pisać...
Ja nie skupiam się na formie przede wszystkim - mój styl pisania oddaje mój sposób formułowania myśli, stąd żadne to dla mnie "cyzelowanie". Teksty powstają w momencie ich zapisywania od razu w gotowej formie, co najwyżej zamieniam później niektóre słowa na inne. Podobnie cytaty - wrażenia i zdarzenia przywołują określone skojarzenia literackie, wiem, gdzie je znaleźć, więc wystarczy przepisać. Obce są mi męki twórcze i trwające godzinami wygładzanie stylu. Co nie znaczy, że zawsze wiem, o czym napisać...
O swoim blogu powiedziałem kiedyś, że to jest dobre, bo oddaje wiernie to, co przy każdym wpisie czułem - tak, jak nie umiałbym inaczej wyrazić, a równocześnie jako całość stanowi coś spójnego. W tym sensie mój blog jest dla mnie czymś na kształt dzieła literackiego, współczesną powieścią - nie twierdzę, że wybitną czy ciekawą. Innym może się wydawać pretensjonalna, zbyt wycyzelowana i nieszczera - ale też nie napotkałem innego bloga, autorowi którego kazano by tak często się tłumaczyć... ;-)
-
Gość: Nikt, 81.219.144.*
2010/12/17 19:47:09
0,00457142857... tyle włosa na post przypada.

ps. nie tłumacz się, tylko rozmawiaj.
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/18 01:49:05
"...ale też nie napotkałem innego bloga, autorowi którego kazano by tak często się tłumaczyć... ;-) "
- dobry argument! czyli wzbudza oddźwięk i zainteresowanie taki jaki jest: ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami... :P hmmm... może analogicznie z... Autorem...? :D ;-)

p.s.
...innego bloga, którego autorowi kazano by... i tak dalej...
- tak byłoby... mniej pretensjonalnie! ;-)) :D czyli bardziej po prostu, mniej patetycznie i z mniejszym zadęciem... xD :P zatem bardziej adekwatnie do okoliczności, jak mi się zdaje... :)