~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
878. Gott strafe England!...

  

Z pełnych ciekawostek doniesień A. po pierwszych tygodniach jej pobytu w Leeds wyłania mi się obraz Anglii jako oryginalnej barbarii. Nie istnieje tam pojęcie odśnieżania czy posypywania chodników piaskiem albo solą. Ubrań zimowych się nie nosi, bo niemodne i nie widzi zagrożenia w chodzeniu z gołym brzuchem po chłodzie (choroby powodować mają wirusy w powietrzu i nic się na to nie poradzi). Woda z kranów leci gorąca lub też zimna – nawet przy próbie jej uregulowania powstają jednocześnie dwa odmienne temperaturowo strumienie. Studenci wciąż demonstrują i wzywają na barykady przeciwko rządowi, ludzie nie odpowiadają na przywitanie i nie garną się do zapoznania, zabudowa jest nudna i przeciętna, miasta brudne i brzydkie, w sklepach odzieżowych sprzedaje się tandetne szmaty, a w Boże Narodzenie w ogóle nie kursują pociągi i autobusy – lotnisko funkcjonuje, ale nie można się na nie dostać. Że jest to jakiś problem? – to dopiero budzi zdziwienie. Jakiż to musi być zabawny szok w porównaniu ze schludną Danią, zorganizowanymi Niemcami…

Chyba jeszcze sześć miesięcy i odwiedzę ją w tym zakontynentalnym buszu. W twardych planach York i Castle Howard, może jeszcze jakiś wypad do Londynu. Powinienem być już wtedy bezrobotny i bezdomny, powinienem coś odkładać już nie tylko na Warszawę…

  

niedziela, 12 grudnia 2010, alexanderson
Warszawa,kobiety
Komentarze
Gość: Nikt, *.adsl.inetia.pl
2010/12/12 19:12:02
Źródłem chorób jednak są wirusy i bakterie...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/12 20:51:41
łaaaaał.... LONDYN i w ogóle Wyspy Angolskie (w szczególności Szkocja - bajkowa kraina!), to jest fascynująca przygoda - Szkopland się nie umywa! :D ta A. to chyba... złapała wirusa, nawet jeśli nie chodziła z gołym brzuchem... xD albo jest bardzo zmęczona... ("kto jest zmęczony Londynem, ten jest zmęczony życiem...", jak powiedział... no kto? ;-))

Alexanderson, KONIECZNIE JEDŹ DO LONDYNU i w ogóle na Wyspy, jeśli tylko faktycznie będziesz miał okazję. To jest miasto, w którym mnie rosły skrzydła - prawdziwy zastrzyk energii... lepsze niż pół kilo antydepresantów! fantastyczna kultura, cywilizacja, muzea... bajeczna różnorodność wyboru i możliwości, ludzkich ras, stylów życia... wszystkiego! niezwykła architektura: duch tego co dawne mistrzowsko spleciony z oryginalną nowoczesnością... Londyn, to chyba obecnie pępek świata... :-)
-
Gość: gerontion, *.bb.sky.com
2010/12/12 23:07:32
Leeds jest faktycznie dość nieciekawe, ale za to York jest niedaleko i inne ciekawsze miejsca :) Studenci strajkują - znak społeczeństwa obywatelskiego, ludzie interesują się tym co się dzieje i reagują. W Polsce takiego aktywizmu nie doświadczysz, dla mnie to wielki plus. Zima faktycznie sparaliżowała kraj, a odzień zimowych się nie nosi za bardzo. Krany zgadzam się, co do ubrań no to są też i dobre, ale to bardziej w high street shops. A ludzie, moim zdaniem, o niebo bardziej przyjaźni niż w Polsce :) No ale najlepiej samemu przyjechać, pobyć tu trochę i ocenić.
-
2010/12/13 00:18:19
w oparciu o mój roczny pobyt tam, z większością rzeczy się zgadzam. jednak ludzie to są tam kilkukrotnie milsi niż w Polsce. a szkoda.
-
Gość: s., *.newt.cable.virginmedia.com
2010/12/13 01:05:56
Ale pierdoły :)
-
2010/12/13 14:52:35
Straszne pierdoły. Alex, zakop się już doszczętnie w Okopach Świętej Trójcy. Tam pewnie mają drogie ubrania, a nie jakieś szmaty z drugiego obiegu, po świecie nie krążą ohydne bakterie i wirusy, niewiasty zasłaniają skromnie brzuchy, a z kranu to nawet francuskie wino leci - najdroższe, co by nie zepsuć podniebienia Alexa, którego w tym świecie sztuki i piękna nazwą "wielkim". Będziesz tam mógł konwersować wykwintnie z podobnymi sobie arystokratami ducha, tam Ci eleganckiego samochodu nie skopie wstrętny studencki motłoch, spokoju i estetyki nie zakłócą polscy barbarzyńcy wracający z niemieckich obozów pracy. Śmiem twierdzić, że jesteś większym ignorantem od nich, nie wiedząc nawet o tym. Ech...
-
2010/12/13 17:35:28
No więc po kolei:
Nikt:
Pewnie tak. Ale nieubieranie się zimą ciepło też nas naraża na przeziębienie - nawet w sterylnym od wszelkich wirusów powietrzu.
taki.jeden.ludź:
Londyn odwiedzić chciałbym - choć, przyznam szczerze, jakoś to miasto nigdy mnie nie fascynowało (opieram się siłą rzeczy na wyobrażeniach kształtowanych przez filmy, zdjęcia czy książki). Co innego Paryż - no i od tego roku jestem dodatkowo szaleńczo zakochany w Hamburgu. A o "to be tired of London" pisał, oczywiście, Samuel Johnson... ;-)
gerontion (+ m.):
Ja też tłumaczyłem A. owe prostesty studenckie tradycjami społeczeństwa obywatelskiego i na swój sposób bardzo taki aktywizm doceniam...
W porównaniu zaś z Polakami, to chyba większość ludzi jest bardziej przyjazna - ale znaczy to wychodzić od bardzo niskiego poziomu.
s. + fri-e-da:
Nie ja narzekam na Anglię, tylko ktoś, kto tam od paru już tygodni mieszka i czuje się coraz gorzej. A jest to osoba znacznie bardziej otwarta i bywała w całej Europie niż ja.
Mój wpis ma charakter nieco ironiczny, poprzez "litanię skarg" celowo wykoślawiający rzeczywistość angielską do absurdu. Nie może tam być aż tak źle, skoro pointą notki jest chęć podróży w tamte rejony. Zupełnie absurdalna wobec tego jest reakcja fri-e-dy: z wody wrzącej/lodowatej robi się u niej jakiś szampan, ze zdziwienia wystawianiem się na mróz - walka z pokazywaniem ciała, z oczekiwania ładnych a niedrogich ubrań w sklepach tych samych marek co w Polsce czy Niemczech - powiew luksusu. Do tego jakieś zamykanie się przed motłochem w eleganckim wozie - którego nigdy mieć nie zamierzam (jak i prawa jazdy zresztą). Wyluzuj, fri-e-da - nie dopatrujcie się depresyjnego czarnowidztwa czy osądzania wszystkiego z wyżyn mojej rzekomej doskonałości w drobnych złośliwościach czy żartach. Zwłaszcza gdy moje skrupulatnie tu odnotowywane życiowe radości nie spotykają się jakoś z większym zainteresowaniem...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/14 00:46:39
"Zwłaszcza gdy moje skrupulatnie tu odnotowywane życiowe radości nie spotykają się jakoś z większym zainteresowaniem..."
- a wiesz, że coś w tym jest... odnośnie siebie, to zauważyłem, że kiedy sam mam w życiu jakiś lepszy okres i jaśniej w duszy, to wtedy i radość innych jakoś nie budzi mojego... sprzeciwu, by tak rzec, he he... :D natomiast jak sam dołuję i się w sobie przytapiam, to wówczas jakoś tak raźniej, że i komuś się gorzej powodzi... ;))) trochę może wredne, ale chyba ludzkie... :-)

frieda mnie zaskoczyła - może coś Jej umknęło, albo może... straciła cierpliwość, bo zna Cię dłużej, alexanderson, i wyczuła to, czego spoza fasady tak od razu nie widać...? może ją to wkurzyło i zniecierpliwiło? (tak sobie tylko snuję, bo w Niej nie siedzę); czytałem kiedyś jakieś inne Jej wypowiedzi i spodobały mi się tak bardzo, że nawet pomyślałem, że chętnie bym z nią pogadał... :) zastanawiałem się też, skąd mi "Frieda" w ogóle chodzi po głowie... i uświadomiłem sobie, że... z "Mistrza i Małgorzaty"! ale to chyba niemożliwe, żeby ta frieda miała coś wspólnego z tamtą... (?)

alexanderson, mam wrażenie, że się wkurzyłeś i pokazałeś emocje... tym razem inne niż smuty... to chyba fajnie - mnie się w każdym razie podoba, bo myślę, że to człowiekowi wychodzi na dobre... :) (choć tak fokule, to... wcale nie wszystko mi się w Tobie podoba, oj nie wszystko - podobnie jak w sobie samym, ale ja jestem w lepszej sytuacji od Ciebie, bo mam tu Twojego bloga... ;-)) sam natomiast własnego nie piszę! :P )

pozdrawiam i spokojnej nocy życzę - w szczególności wszystkim niespokojnym duszom... :-)
-
Gość: sotion, *.04-315-70697410.cust.bredbandsbolaget.se
2010/12/15 00:02:57
Te dwa krany z zimna i goraca woda zadziwialy mnie szczegolnie w poranki.
Zastanawialem sie czy zamieszania mam dokonac w rekach czy powietrzu.
Mam nadzieje ze jednak za szesc miesiecy bedzie u Ciebie lepiej niz przewidujesz :)