~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
882. This Is A Man’s World (I)...

  

O tym, że następnego dnia zamierzam wziąć wolne, informuję kierownika zawsze mailem tuż przed wyjściem z pracy. Nie czekam też na jego odpowiedź z akceptacją – nie pytam przecież, a on się nie może nie zgodzić…

Wczoraj około południa śnieg zaczyna sypać gęstymi, wielkimi płatami, a Wrocław wygląda wręcz nieziemsko. Widoczne tylko drzewa przy chodnikach, niejasne zarysy kamienic, zniknęły blokowiska, ludzie na biało oblepieni – niczym chodzące bałwany. A ja pod parasolem, szeroko roześmiany – nie ma przebacz!

W księgarni album Art déco 1910-1939 – nadzwyczaj ładna rzecz, lecz cena niczym Chrysler Building. W Empiku obsługuje taki fajny jeden – ucieka, jak się dopcham już do obsługiwanej przezeń kasy…

Fryzjer coś zamiast kwadransa grzebie się kilkadziesiąt minut. Pewnie coś spieprzył – zaczynam się bać – i nieporadnie naprawia (bez okularów na nosie za każdym razem zdawać się muszę na końcowy efekt). A jednak tradycyjnie chwyta mnie na fotelu dziwna błogość, senność i ukojenie, niemal rozkosz. Palce we włosach, dłonie na karku, obroty głowy – jedyne mi dostępne z męskich pieszczot. I pewnie też dlatego żadnych innych, że żadnych dotychczas – jaki byś nie był, Twój brak doświadczeń Cię dyskwalifikuje…

  

                              He’s lost in the wilderness

                              He’s lost in the bitterness

                              He’s lost...

                                                   [James Brown].

  

środa, 22 grudnia 2010, alexanderson
praca,Wrocław,homo