~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
884. Dary losu...

 

Narobił sporo zamieszania, napsuł mi krwi, po czym zmienił plany i w Wigilię wpadł tylko popołudniem, nie czekając na kolację, ruszając gdzieś w dalszą drogę. Jakież to typowe dla tego wuja-zbója – przypomina się moje bierzmowanie, na którym miał być świadkiem, a w kluczowym momencie okazało się, że nie przyjechał i ostatecznie, po kościelnej bieganinie, musiał przy mnie stanąć ksiądz-katecheta… Kogóż można bardziej zapiekle nienawidzić niż własnych krewnych?…

Minęło więc szybko i raczej spokojnie. Od paru już miesięcy zresztą nie pojawiają się w domu pewne tematy, krzyki i ataki – kilka odświętnych posiłków z rodzicami to dość godziwa za to cena. I nawet były prezenty – choć jest coś żenującego w tej polskiej tradycji obdarowywania się wełnianymi skarpetkami i dezodorantami, czymś przede wszystkim praktycznym. Dziedzictwo PRL-owskich niedoborów, które nawet ja sam wciąż pamiętam. Może kiedyś ktoś sprezentuje mi płytę albo książkę. Ale wtedy i jemu (jej?) wypadałoby chyba coś kupić…

À propos – od pół roku wybieram golarkę. Dopiero ostatnio był czas przysiąść, poszukać, poczytać i model Philips RQ 1180 najbardziej mi – jak się wydaje – odpowiada. Daj sobie odrobinę luksusu, jak już dostałeś tę premię…

    

niedziela, 26 grudnia 2010, alexanderson
Tagi: rodzina
rodzina
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 01:11:31
heh... z przyjemnością przyjąłbym w prezencie od przyjaciela jakieś fajne, ciepłe, grube wełniane skarpety w ładne norweskie wzory na przykład... :-) albo przyjemnie pachnący dezodorant... nie widzę w tym nic żenującego...

czyżbyś nie potrafił odczuwać przyjemności z sympatycznego, szczerego podarunku, choćby zwykłego pachnidełka czy części garderoby? czy prezent na nieżenującym poziomie to musi być koniecznie wysokiej klasy, jakości i o szczególnym wyrafinowaniu? a czy przypadkiem tego typu podejście nie jest właśnie z lekka żenujące? ;-) bo na mnie zadzieranie nosa koniecznie ponad to co przeciętne lub po prostu zwykłe, takie właśnie wywiera wrażenie... :P idea szczerego podarunku pod choinkę nie ma dla mnie nic wspólnego z wyrafinowaniem i oryginalnością - liczy się pamięć, serdeczny gest i intencja sprawienia choćby drobnej przyjemności drugiej osobie...

podobnie zresztą jak to co reprezentuje sobą ktoś jako człowiek, nie opiera się w moim odczuciu na jego wyglądzie, stroju, zasobności portfela czy nawet stopniu zdobytego wykształcenia... - może trochę daleka analogia, ale mi się kojarzy...
-
2010/12/27 08:52:43
Jak zwykle moja ogólna refleksja - o powszechnym w Polsce wręczaniu "praktycznych" prezentów, rzeczy elementarnych, które przecież każdy sam powinien sobie kilka razy w roku zapewnić - jest generalizowana, odnoszona do mnie bezpośrednio i "hiperbolizowana" (pojawia się jakieś "wyrafinowanie i wysoka klasa")...
Być może dla mnie praktyczne rzeczy to takie, po których zostaje jakiś ślad, powstaje w przyjmującym emocja podczas korzystania z nich - być może wciąż liczą się dla mnie tylko książki, na które już nie mogę sobie pozwolić...
Doceniam gest sam w sobie - problem w tym, że w naszej rodzinie nawet te prezenty (które pojawiły się po latach przerwy) to równie bezduszna formalność, co wigilijna kolacja...
-
2010/12/27 09:56:39
Taki jeden ludź: skarpetki i dezodoranty, jak również byle-jaka-plastikowa biżuteria i kosmetyki kupione z katalogu są poniekąd żenujące, bo przy wyborze prezentu dla kogoś bliskiego powinno się choć przez chwile zastanowić co by tej osobie sprawiło przyjemność, wymyślić coś specjalnie dla tej osoby, a nie tylko jak pisze Alex wypelnić obowiązek - bo coś tam trzeba kupić. Ja np. dostałam z róznych źródeł dwa zele pod prysznic....ale osoby które je kupiły mogłyby przy odrobinie wysiłku dowiedzieć się, ze używam kosmetyków z apteki bo mam problemy ze skórą :/ wystarczyło sie trochę zainteresować. Takie preszenty nie są szczere, ale dla sprawiedliwości - niewielu ludzi potrafi kupić coś sensownego :)
-
Gość: gerontion, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 11:30:58
najbliźsi, znając nas i nasze preferencje najlepiej, mogą niskim kosztem sprawić nam prezent który da nam ogromną satysfakcję - i wcale nie musi to być coś luksusowego czy wysokiej klasy...ale jest tak jak pisze alexanderson, zazwyczaj szkoda im wysiłku i kupują jakieś "praktyczne" wynalazki.
-
Gość: n, *.adsl.inetia.pl
2010/12/27 13:12:20
Domyślam się więc, że ty dostałeś praktyczne, wełnianie skarpety. A co kupiłeś sam, im?
-
2010/12/27 14:41:04
Nic - prezenty (podobnie jak karp i pierwszy raz w historii żywa choinka) mama zrobiła w tym roku (także samej sobie) z powodu planowanej obecności wujka, "normalnie" ich nie praktykujemy. Por. wpis z ubiegłego roku...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 14:57:46
"Nic"
cha cha... - uśmiałem się! :D :P

-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 15:03:14
Najpierw piszesz tak:

I nawet były prezenty choć jest coś żenującego w tej polskiej tradycji obdarowywania się wełnianymi skarpetkami i dezodorantami, czymś przede wszystkim praktycznym. Dziedzictwo PRL-owskich niedoborów, które nawet ja sam wciąż pamiętam.

- z czego dla mnie jasno wynika, że żenujesz się faktem prostoty i użytecznej funkcji prezentu, co kojarzy Ci się z dawnymi niedoborami... zatem nie żenujący prezent byłby przeciwieństwem, czyli czymś bardziej wyrafinowanym i nie niosącym ze sobą funkcji prostej użyteczności...

Potem piszesz z kolei tak:

Doceniam gest sam w sobie - problem w tym, że w naszej rodzinie nawet te prezenty (które pojawiły się po latach przerwy) to równie bezduszna formalność, co wigilijna kolacja...

- jak dla mnie to dwie różne kwestie...

W najmniejszym stopniu nie żenuje mnie podarowanie grubych ciepłych skarpetek lub przyjęcie takiego podarunku... Żenujący natomiast jest dla mnie gest wyrafinowanej awersji, z którym ktoś odwraca swą kształtną główkę osadzoną na długiej, smukłej szyi... ;-) od tego co w życiu zwykłe i proste (nie znaczy: prostackie!)... Klasa człowieka nie polega według mnie na podkreślaniu własnego wysublimowania a w moim odczuciu Ty właśnie to robisz nie po raz pierwszy zresztą i nie ja jeden dawałem Ci w tej kwestii sygnały... :P Wykręcanie się od konstatacji tego faktu, który od czasu do czasu rzuca się w oczy... oddala Cię od rzeczywistości i prawdy o sobie samym gdybyś natomiast odważył się na konfrontację w tej kwestii, to miałbyś szansę na coś bardziej konstruktywnego: na przykład na korzystną zmianę w sobie, która jak sądzę uczyniłaby Cię bardziej sympatyczną i przyjemną w kontakcie osobą...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/27 15:13:14
p.s.
alexanderson,
wiem... jestem okropny - konfrontuję Cię niemiłosiernie... :)
a sam przecież przedstawiam sobą niezłą kolekcję wad, z której całkiem osobliwą... wystawkę można by urządzić! xD ;-)
-
2010/12/27 18:26:54
Co do ostatniej uwagi: niewątpliwie w wyścigu po tytuł "najbardziej zapadającego w pamięć czytelnika" ledwie wystartowałeś, a już jesteś na finiszu... ;-)
-
2010/12/29 17:57:25
Braun Series 3 polecam z maszynek do golenia. Dostałem na święta i zrozumiawszy aluzję ogoliłem się pierwszy raz od 3 lat:)
-
2010/12/29 18:56:20
Właśnie na komentarze z jakimiś sugestiami czekałem... ;-)
Niestety, tego typu maszynkami za nic nie udawało mi się nigdy ogolić podbródka i szyi...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/29 19:31:21
jakiś czas temu kuzyn chciał mi podarować brauna, bo powiedział, że nie umie się nim porządnie ogolić... ja wypróbowałem i nie wziąłem od niego, bo tak samo stwierdziłem, że ta maszynka jest do d*py....

całe życie golę się różnymi philipsami i jestem z nich zawsze zadowolony... zauważyłem, że maszynki z dwoma "wiatraczkami" z ostrzami są wygodniejsze jak dla mnie niż z trzema - jednak te ostatnie obecnie przeważają w sprzedaży...

a fokule to... sztuczny problem, jak zwykle! :))) :P kupić jakĄśtam... (philipsa!) popróbować, wyrobić sobie zdanie i potem kupić ewentualnie inną, wygodniejszą... (oczywiście poręczniej będzie w międzyczasie znaleźć sobie męża z wolną gotówką lub kilkoma maszynkami, z których nam jedną fajną odpali, ewentualnie... sami sobie przywłaszczymy! :D ;-))