~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
886. Tak samo, tylko bardziej...

 

Te dni, Wigilia czy Sylwester, gdy w biurze pozostaje tylko parę osób, kiedy nie dzwonią telefony, nikt nie pogania, nie przeszkadza, gdy włącza ktoś muzykę – dobrze się tak pracuje, nic nie robiąc… Szkoda, że na ostatnim dniu się kładzie cieniem „Pedzio!” krzyczany za plecami na ulicy. Wszystkiemu pewnie winien ten kapelusz, na który się zdecydowałem rano z obawą, że tak właśnie będzie, z szeregiem wątpliwości… Jak gdybym i bez niego mógł czuć się w mieście tym bezpieczny i anonimowy…

  

A jednak, przyznać trzeba, to cztery lata już, kiedy kolejny każdy rok wydaje się być lepszy. I choć największe w tym okresie także klęski, straty i łzy, to przecież idzie naprzód. Ten dwa tysiące dziesięć: dwa Krakowy, pierwszy raz zagranica, kilka pieszczot; jedno spotkanie z innym chłopcem, praca i oszczędności… Iskierka, co chciałaby wybuchnąć w dwa tysiące jedenastym rewolucją… Niech się więc żarzy coraz mocniej i dojrzewa, darzy nam wszystkim (A., J., P., T., W., A., M., D., M. szczególnie), mnie przydarzy!...

  

piątek, 31 grudnia 2010, alexanderson
Tagi: homo praca
homo,praca
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/12/31 20:37:17
Szczęśliwego Nowego Roku! :-) A dziś jeśli nie szampańskiej zabawy, to przynajmniej przyjemnego, pogodnego wieczora w miłym nastroju z nadzieją na oczekiwane zmiany i nowy, dobry etap w życiu...
-
Gość: s., 92.29.172.*
2011/01/01 13:56:51
Najlepszego w Nowym Roku!
Piątka to ładna cyfra, więc na pewno będzie udany ;)
-
Gość: s., 92.29.172.*
2011/01/01 14:01:23
PS.
Naprawdę ciężko uwierzyć, że w dzisiejszych czasach ktoś może krzyczeć coś takiego do innego człowieka na ulicy. Dzicz straszliwa...
-
2011/01/01 19:48:58
Niby przez te 20 lat, odkąd to słyszę, jakoś się "przyzwyczaiłem" i przestałem jak niegdyś przejmować, a przecież wciąż boli...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/01 20:44:49
no dobra, ale ja czegoś nie rozumiem... jestem starszy od Ciebie, ani nie przegięty ani nie jakiś szczególnie męski a nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek w życiu ktoś mnie wytykał palcem albo wołał za mną wiadomym słowem... jak to się dzieje, że Ty stykasz się z tym tak często??

przy czym ja mam świadomość, że wszelka odmienność często przyciąga uwagę ludzi i budzi rozmaite, nie zawsze przyjemne reakcje - taka już ludzka natura chyba (od tej swojej mniej wysublimowanej a bardziej prymitywnej strony...) a szczególnie tak się dzieje w takim kraju jak nasz... zatem ja świadomie nie prowokuję zbytnio, bo po co mi się narażać na zaczepki... chociaż potrafię czasami latem ubrać się na przykład w ciemną koszulę w... czerwone tulipany :D albo teraz zimą w długi biały szalik, itp... no nie wiem, ale ja staram się wyczuć na ile daleko mogę się posunąć, bo nie chcę, żeby jakieś gnoje na osiedlu (mieszkam w dużym mieście) mnie agresywnie zaczepiały czy obrażały i swój cel osiągam... dlaczego Tobie tak często zdarzają się jakieś obraźliwe zaczepki?? czy na pewno sam ich nie prowokujesz przekraczając pewne granice swoim wyglądem czy stylem bycia...?

wiele zależy od Twojej prezencji, sposobu poruszania się, itp. jeżeli dodasz do tego jakieś "kontrowersyjne" elementy garderoby, to gdzieś tam na podwrocławskiej prowincji prawdopodobnie wywołasz prostackie komentarze i zaczepki... Twój wybór zatem, czy prowokujesz swoją odmiennością i wisi Ci to kto i co na to... czy też wolisz mieć święty spokój i dostosowujesz się sposobem prezentowania się do jakiegoś tam standardu...

ludzie już od dziecka "pokazują palcami" rudych, murzynów, kaleki i różnych innych - dla nich "cudaków"... moim zdaniem taka już ludzka natura i jej przypadłość i realistyczne podejście do życia skłania do brania tego pod uwagę... a wybór należy oczywiście do każdego z nas, tylko określone przyczyny pociągają za sobą określone skutki i nie ma się czemu potem dziwić czy na przykład usiłować walczyć "ze światem" w takich sprawach, bo moim zdaniem to już walka z wiatrakami... chyba, że ktoś widzi w takiej walce wartość i chce osobiście w swoim życiu walczyć w imię pewnej idei... proszę bardzo - też kwestia wyboru ludzkiej drogi, z pewnością niełatwej i mogącej się w pewnej mierze przyczyniać do małych zmian na tym świecie... a bywa, że z takich małych jednostkowych działań rodzi się potem jakiś większy, poważniejszy rezultat... tylko warto mieć jasność sytuacji w tym wszystkim - wiedzieć o co mnie samemu chodzi i do czego zmierzam... :-)
-
Gość: s., 92.29.174.*
2011/01/01 21:18:53
@taki jeden
Jak piszesz, "mieszkasz w duzym mieście". Więc chyba sam sobie odpowiedziałeś?
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/01 21:29:27
@s.
nie, to nie tak... duże miasta składają się z mniejszych osiedli (blokowisk), na których niejednokrotnie wystają te same kolesie w tych samych miejscach i wiedzą nawet kto jest stąd a kto jest obcy i robi się z tego małomiasteczkowa sytuacja... zatem dalej już sprawy przebiegają porównywalnie... a wówczas to co napisałem powyżej staje się w bardzo podobny sposób aktualne tak samo lokalnie u mnie, jak i u alexandersona...

poza tym akurat moje miasto, to... największa wiocha w Polsce... ;-)) napływ rzesz ludzi po prostu ograniczonych mentalnością prowincji lub chamskich ciuli ;D (albo takich... "twarz prosta, uśmiech szczery..." xD ) widać na każdym kroku, po zachowaniach, w zasłyszanych przypadkowych rozmowach, itp... ;-))
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/01 21:33:16
p.s.
a do tego mamy tu jeszcze własnych rodzimych prostaków... może nie z dziada pradziada, bo "dziady pradziady", to jeszcze w czasie II wojny wymordowane a została (statystycznie tak z grubsza) reszta...
-
Gość: s., 92.29.174.*
2011/01/01 21:39:28
Wybacz, ale jednak będę trwał przy swoim stanowisku, że sytuacja geja z polskiej wioski różni się od sytuacji geja z Warszawy.
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/01 21:51:47
oczywiście, że się różni - pod różnymi względami...
ale w poruszonym temacie istnieją opisane przeze mnie podobieństwa i moim zdaniem nie warto dopatrywać się problemu WYŁĄCZNIE na zewnątrz, skoro można ten problem w dużym stopniu rozwiązać samodzielnie i o własnych siłach, według mnie, i bez żadnych prób zmieniania innych ludzi i ich reakcji... (co jak wiadomo jest najczęściej błędem i to na dodatek zwykle z góry skazanym na niepowodzenie...)

p.s.
wybaczam, tylko proszem mi tu... nie szastać Warszawom po oczach... ;-))
-
2011/01/02 15:53:29
Jestem z Krakowa, dość dużego miasta.
A jednak bardzo małego, za to o ogromnym poziomie agresji.
Jak ktoś się raz ujawni to już raczej nie zrobi się z tego tajemnicy.
Przykład: Kolega z roku, wszyscy wiedzieliśmy, że jest homoseksualny i było parę nieprzyjemnych sytuacji, ale nigdy otwartego ataku. Dwa lata po studiach chciał wynająć mieszkanie na Kurdwanowie (dzielnica raczej bez moherów i innych stereotypowo obciążonych homofobicznie). Właścicielka się zgodziła, ale po tygodniu (i wpłaceniu kaucji) rozmyśliła się. Kiedy kolega wychodził z bloku, dzieciaki wołały za nim "pedał". Same na to wpadły?
Okazało się, że syn właścicielki był byłym chłopakiem naszej koleżanki z roku...

Gdybym była homoseksualna, to nigdy nie przyznała bym się do tego i bardzo podziwiam osoby, które mają tę odwagę.
Pozdrawiam
-
2011/01/02 18:04:56
taki.jeden.ludź:
"dlaczego Tobie tak często zdarzają się jakieś obraźliwe zaczepki? czy na pewno sam ich nie prowokujesz przekraczając pewne granice swoim wyglądem czy stylem bycia?..."

Nie wydaje mi się, bym ubierał się czy zachowywał w jakiś prowokujący sposób - jest w tym pewnie jakaś większa staranność czy schludność, ale też raczej stonowanie i przeciętność. Tak często zapisuję tu uwagi o wyglądzie innych, bo obserwując ulice Wrocławia, Warszawy, Krakowa mam wrażenie, że wszyscy poza mną ubierają się bardziej kolorowo i ekstrawagancko. Jeśli nawet latem zdarza mi się założyć różowy T-shirt, to przecież jeszcze częściej widzę go u innych chłopców, których o gejostwo nigdy bym nie podejrzewał. Trudno mi samemu oceniać, jakie sprawiam na innych wrażenie - choć znajomy gej po wspólnym spacerze w Warszawie (!), gdzie dwukrotnie spotkały nas pewne uwagi, pisał o mojej "delikatności, uczesaniu, starannym ubiorze", które w Polsce wystarczają do uznania kogoś za homo... Tak więc podejrzewam, że jeśli coś we mnie "prowokuje" do podobnych uwag, to pewnego rodzaju nieśmiałość i niepewność zachowania, które mogą być odczytywane jako "miękkość"...

Ale jeśli wzywasz mnie do takiej permanentnej czujności, w której mam uważać na każdy gest, element ubioru, mam się liczyć z każdym gnojem, który coś może sobie o mnie pomyśleć, to ja się na to nie zgadzam - nawet jeśli podczas tamtej przechadzki w Warszawie uważałem nieco inaczej. Mam dość życia w strachu we własnym domu - jestem świadomy możliwych konsekwencji, jakie mnie spotykają na ulicy, ale jeśli prowokacją jest samo założenie niewinnego kapelusza, to nigdy się tych ludzi nie zadowoli...

Zresztą, te wszystkie uwagi pod moim adresem zaczęły się, gdy miałem 10 lat. Wtedy nie mogłem w żaden świadomy sposób nikogo niczym prowokować. Wystarczało nie kląć, nie grać w piłkę, mieć falujące włosy, gadać z dziewczynami i czytać dużo książek. Jeszcze przez kolejnych kilkanaście lat żyłem z łatką "pedała" nie wiedząc w istocie, co to znaczy i nie odkrywając go w sobie. Jak wobec tego mogło się to "uzewnętrzniać"?...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/04 23:32:48
alexanderson, do żadnej "permanentnej czujności" Cię nie wzywam - absolutnie nie, bo to by nie było życie... niemniej instynkt samozachowawczy (w takim kraju jak nasz, w szczególności) trzeba mieć... wiesz, różowy T-shirt, podobnie jak różowe... skarpetki na przykład, albo szaliczek (mam nadzieję, że kapelusz nie był różowy! ;-))) :D ) to jednak nie jest według mnie często stosowany kolorek przez heteroseksualnych mężczyzn... więc... no OSTROŻNIE Z RÓŻOWYM! xD a szczególnie jeśli jesteś delikatnej budowy, wygląd masz z lekka mimozy... ;-) włoski miło falujące i łagodne powłóczyste spojrzenie... ;-)) plus jakieś frymuśne kolorki czy dodatki, to samiec alfa widzi od razu, że coś nie tegezzzzz... ;-))) no przynajmniej tak sobie to wyobrażam...

ja jako dzieciak też już przejawiałem... zdrowe zadatki na gejątko... ;-)) miałem na podwórku przezwisko "babski król" - z wiadomych powodów... xD ale od "pedałków" nigdy mnie nie wyzywano - może dlatego, że już od kołyski byłem nieźle wyszczekany i potrafiłem złośliwie ośmieszyć kogoś kto mnie zaczepiał, tak więc nawet silne chłopaki woleli nie wdawać się ze mną w pyskówki... ;-))) na dodatek... broniły mnie także dziewczyny, u których miałem autorytet i sympatię i chłopaków trochę to nawet wkurzało, że czasem wolały ze mną się bawić i gadać niż z nimi... :D :D

oł maaaj gooood... ale to dawne już czasy... :-) :-)
-
2011/01/05 19:02:26
Ja różowy u hetero widzę w ostatnich latach nagminnie - sam sprawiłem go sobie bodaj ostatniej wiosny dopiero, więc nie tłumaczy to raczej tych 20 lat z wyzwiskami... A kapelusz jest - w zależności od światła - szarawo-brązowawy... Generalnie zaś ubieram się najczęściej w czernie, szarości, błękity i biele. Jak zauważam, 95% ludzi wokół mnie ubiera się bardziej kolorowo i jaskrawo...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/06 02:48:03
"Ja różowy u hetero widzę w ostatnich latach nagminnie...."

- alex, mnie się coś zdaje, że Ty chyba patrzysz przez... różowe okulary! :P przyznaj się! ;-))
-
2011/01/08 20:20:26
Czyż nie do tego mnie od lat namawiacie?... ;-)
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/09 00:25:07
.... :D

OK, do okularków niech będzie nawet jeszcze różowe boa i szpilki... ;-))
tylko może raczej... nie w drodze do pracy... xD
(żeby nie było, że to ja namówiłem! :D )