~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
888. Noirs et blancs en couleur...

  

Czy to roztajała ziemia wydaje wokół taki odór, czy też to psie kupki – najpowszechniejszy z detali zimowego krajobrazu? Dzień, w każdym razie, promienny jak mało który ostatnio. Czyż można uwierzyć zatem w to zaćmienie słońca dzisiaj? (kilkugodzinne na dodatek, około-osiemdziesięcioprocentowe) – dowiaduję się, jak zwykle o wszystkim, już po fakcie…

  

Warto będzie opuścić ten dom chociażby po to, by – jak wczoraj – nie dowiedzieć się, wracając z pracy, że zawita zaraz do nas po kolędzie ksiądz (więc nie przebieraj się jeszcze, jedz szybko odgrzewany obiad). Skurczybyk, wziął mnie z zaskoczenia – wkurwienie zatem moje już na starcie. A potem rozsiada się taki w fotelu i z miejsca mnie pyta, co z żoną (bo to osiemdziesiąty rocznik, czas najwyższy przecież). Już miałem się odszczeknąć: „gdzie pan zostawił swoją?”, lecz wolałem przywołać swój zawstydzony uśmiech. Ściana książek wywarła na nim wrażenie; polecił chodzić do kościoła, nie bać się księży, nie zawierzać mediom – i poleciał dalej. Rodzicom życzył wielu wnuków. Będzie im chyba musiał sam je zrobić…

A jeden z ministrantów to taki aniołek Botticellego. Ciekawe, czy zauważył ten błysk w moim oku, jak go mijałem na schodach… Co roku jakiś nowy obiekt. Seminaria to muszą być raje dla gejów…

  

wtorek, 04 stycznia 2011, alexanderson
Tagi: rodzina homo
rodzina,homo
Komentarze
Gość: , *.dsl.dynamic.eranet.pl
2011/01/04 21:13:24
Dobre :-) Wczoraj znajomy (32-latek) tez przeżywał męki przed powrotem do domu i perspektywą czekającego go spotkania z księdzem. Mieszka z matką i choć ani ona, ani on, nie są religijni - księdza przyjmą, choć licho wie po co?
Ja od ubiegłego roku mam na szczęście w tej sprawie totalny luz: dzwonek do drzwi, otwieram - ministrant, pytanie: przyjmuje pani księdza? Odpowiedż: nie, dziekuję, zamykam drzwi i po sprawie :-).
-
2011/01/04 21:25:46
hihi, to Kochanek Czerwonej Gwiazdy będzie w sam raz dla Ciebie - nawet te samo porównanie do aniołków Botticellego się tam znalazło ;)
-
Gość: s., *.newt.cable.virginmedia.com
2011/01/04 22:51:08
Seminaria to muszą być raje dla gejów

Oj tak.
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/04 23:16:25
"Rodzicom życzył wielu wnuków. Będzie im chyba musiał sam je zrobić "
;)))))))) :D :D
alexanderson, widzę, że szczerze się wściekasz na całokształt...
ale co by było gdybyś tak odmówił udziału w szopce i powiedział dajmy na to, że Ty życzysz księdzu serdecznie wszelkiego dobra i pomyślności w nowym roku a następnie... oddaliłbyś się do swojego pokoju i zostawiłbyś starych na polu bitwy, jako przyjmujących księdza w ich własnym domu... przecież szczególnie przy księdzu, to pewnie by Cię na siłę z Twojego pokoju nie wywlekli - a jeśli nawet, to byś grzecznie powiedział, że dziękujesz uprzejmie, ale nie czujesz potrzeby i... zamknąłbyś drzwi za sobą w swoim pokoju ponownie! i co by wtedy było...? koniec świata?? ;-)

parę lat temu mieszkałem z moją Babcią staruszką, która zawsze chętnie przyjmowała księdza i oprócz okoliczności natury religijnej była to też dla Niej okazja na rozmowę z drugim człowiekiem i jakąś małą przyjemność w Jej codziennym dosyć już monotonnym życiu... tymczasem te łapiduchy wpadały tylko i zaraz wypadały, bo ze starszą kobietą nie chciało im się dłużej pogawędzić, za to zawsze chętnie zabierały kopertę, w której staruszka coś tam dla nich odłożyła z emerytury... :-/

ja zawsze otwierałem drzwi i zapraszałem księżulka gościnnie do środka, z lekka... podkopując w tyłek ;-)) bardziej w kierunku babcinego pokoju (a jak najdalej od mojego) a do ucha mu nadmieniałem, że bardzo prosimy serdecznie - BABCIA już czeka na księdza i BABCIA księdza z radością zawsze przyjmuje...

pakowałem dupka do stęsknionej za nim Babci a sam bujałem się do swojego pokoju - ledwo pięć minut i już trzeba było dupka wypuszczać, bo nigdy dłużej ze staruszką spragnioną rozmowy z księdzem nie chciało im się pogadać... :-/

ALE UWAGA... tu parę słów do Gość: , 178.183.131.169.dsl.dynamic.eranet.pl - nie wiem czy wiecie, jakie konsekwencje może za sobą pociągnąć nieprzyjmowanie księdza w ogóle w domu lub nawet takie zachowanie jak moje... otóż po śmierci mojej Babci okazało się, że ponieważ ma być pochowana w innej parafii, to te łapiduchy muszą wystawić Jej opinię z naszej parafii, która jest jakby takim rodzajem pozwolenia zarazem na urządzenie pogrzebu gdzie indziej... i niuniek w czarnej sukience wyciągnął przy mnie... całą KARTOTEKĘ!!! - okazało się, że tam Babcię i mnie mają obsmarowanych ładnie od góry do dołu... Babcia dostała oczywiście glejt i przepustkę... ;-)) a mnie księżulek obwieścił, że gdybym to ja się na tamten świat wybierał to byłoby gorzej, bo... ja jestem u nich w kartotece spalony... :D :D i pokazał mi moje imię i nazwisko czerwoną krechą przekreślone, więc jak bym teraz strzelił w kalendarz, to by mnie chyba rodzina musiała pod płotem pochować, bo kleszki papiera by nie dali... :D xD
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/04 23:20:23
p.s.
alexanderson, jak by co, to przynajmniej kity możesz odwalić spokojnie - w przeciwieństwie do mnie... :D :D ;-))
-
Gość: nikt, *.adsl.inetia.pl
2011/01/05 12:27:52
I po co ta złość i złośliwość. Naturalne jest, że oczekuje się podjęcia pewnej roli społecznej, obowiązków i odpowiedzialności, których podjąć ani nie chcemy, ani nie jesteśmy w stanie. I tyle.
A na pochówek na cmentarzu liczyć możecie. Jasne, że bez katolickiego pogrzebu, ale po co on wam?
-
2011/01/05 13:10:59
nikt:
Ta złość jest tak naprawdę ironiczna - miałem niezły ubaw z tej wizyty. A cmentarz jest komunalny, więc również nie widzę żadnego problemu... ;-)
taki.jeden.ludź:
"Koniec świata" byłby PO wyjściu księdza i w kolejnych dniach. Wszystkie moje "tego typu" działania są odczytywane jako umyślne robienie na złość rodzicom, doprowadzanie ich do choroby nerwowej i "brukanie nazwiska". Wiem, jak te awantury odbijają się na moim zdrowiu i kondycji psychicznej, i wolę ich unikać - w tym wypadku nie kosztowało to przecież zbyt wiele...
abiekt:
można by to chytrze zinterpretować jako obietnicę promocyjnego egzemplarza od Wydawcy... ;-)
-
Gość: saul, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/05 20:04:42
W Kościele Rzymsko - Katolickim nie ma zbawienia. Większość ludzi jakich znam nie wierzy nawet w podstawowe doktryny tego wyznania, a o niektórych nie ma nawet pojęcia. A mimo to chodzą co tydzień na Mszę, puszczają dzieci do chrztu komunii itd. To bardziej rodzinna tradycja nie mająca nic ale to nic wspólnego z wiarą. KRK przez ponad 1500 lat skutecznie zadbał o to by ludzie nie garneli się do czytania Biblii, by wierzyli w rytuały i magiczne zaklęcia i znaki (Sakramenty). Jednym z chętnie stosowanych argumentów jest właśnie powiedzenie "bo Cię nie pochowamy". I ludzie się boją tego wstydu i sięgają do portfeli i są ulegli

A wyjście z tego Babilonu jest takie proste. Wystarczy uwierzyć Jezusowi, a nie katolickiemu księdzu. To zupełnie przemienia życie. Warto.
-
Gość: s., *.newt.cable.virginmedia.com
2011/01/05 21:10:28
A wyjście z tego Babilonu jest takie proste. Wystarczy uwierzyć Jezusowi, a nie katolickiemu księdzu.

Ja znam jeszcze prostsze wyjście - przestać w ogóle wierzyć w gusła i czary mary sprzed tysięcy lat :D
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/06 01:35:21
@s.
Tobie to by się najwyraźniej przydały jakieś... hiszpańskie buciki... ;-)

oto do czego prowadzi lekkomyślna rezygnacja z inkwizycji! ;-)) :D
-
2011/01/06 17:00:51
saul:
"Wystarczy uwierzyć Jezusowi, a nie katolickiemu księdzu. To zupełnie przemienia życie. Warto"

A przecież całe Twoje wyobrażenie o Jezusie, sama myśl o Nim jako o Bogu, Zbawcy, opiera się na tym, co przekazali Ci owi katoliccy księża. Choćbyś nie wiem jak starał się Go "oczyścić" z KRK, On dalej pozostanie jego wytworem...
-
Gość: s., *.newt.cable.virginmedia.com
2011/01/06 19:30:21
@alexanderson
true, true...
-
Gość: saul, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/07 11:48:32
Kościół Katolicki jest instytucja neopogańską przez wieki robił wszystko co możliwe by ludzie oddawali cześć obrazom, relikwiom, zmarłym Marii, a nie Jezusowi. Robił to tak skutecznie, że w krajach określanych jako katolickie ludzie nie mieli, ani razu Pisma świętego w ręku. Dlatego zaczęli wierzyć w rytuały podobnie jak starożytnym Egipcie. ŻADNA RELIGIA NIE ZBAWIA. Nikogo. Ateizm to też religia podobnie jak ewolucjonizm.
A moja wiedza o Jezusie pochodzi z Biblii. Gdybym się kierował nauczaniem KRK to pewnie bym do końca życia nie poznał prawdy.
-
Gość: s., 92.29.174.*
2011/01/07 13:12:02
Ups... pojawił się TEN KTÓRY POZNAŁ PRAWDĘ. Ja więc wyłączam się z dyskusji, gdyż to nie moja gałąź medycyny :)
-
2011/01/07 13:44:32
saul:
"A moja wiedza o Jezusie pochodzi z Biblii"...

...czyli z zatwierdzonych przez Kościół tekstów o odpowiedniej wymowie teologicznej. O tym właśnie pisałem...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/07 14:27:34
wyrosłem i zostałem wychowany w tradycji i religii katolickiej... następnie odszedłem od niej stopniowo, bo poczułem, że nie uda mi się pogodzić mojej odmiennej orientacji z przyjętą w tym kościele postawą wobec osób homoseksualnych - postawa ta to moim zdaniem odwrócenie się plecami a ja bym potrzebował przyjęcia z otwartymi ramionami - tak, jak myślę, że przyjąłby mnie sam Jezus, jeśli przywołam go tutaj jako symbol miłości i oddania człowiekowi...

no właśnie, Jezus jest dla mnie takim symbolem - TAJEMNICZYM symbolem: bo ja osobiście odbieram tę opowieść o człowieku, synu bożym, który oddał swoje życie, w męce na krzyżu, poświęcił je, dla dobra innych ludzi, dla ratowania ich (rozumiem to w sensie duchowym), odkupienia, itp. jako TAJEMNICĘ... ja tego nie rozumiem do końca i nie potrafię przeniknąć - jednak właśnie dlatego nie odrzucam również tej historii jako pewnego rodzaju idei... Jezus jest dla mnie zatem tajemniczym symbolem pewnych wartości, które odczuwam jako istotne - dlatego na przykład nigdy bym z niego nie kpił, podobnie jak czuję pewnego rodzaju szacunek dla krzyża (również jako dla symbolu: dobra, oddania, miłości, cierpienia i poświęcenia)...

a czy ta konkretna historia (opowieść o Jezusie spisana w takim czy innym piśmie...) jest prawdziwa czy też legendarna, ile w niej prawdy a ile mitu - któż to wie...? kto z nas potrafi odpowiedzieć UCZCIWIE I Z NIEZACHWIANĄ PEWNOŚCIĄ na to pytanie... co właściwie wydarzyło się 2000 lat temu, czy wydarzyło się to naprawdę i jakie to miało (i ewentualnie ma...) znaczenie dla indywidualnego człowieka, jak też dla całej ludzkości...? dlatego nazywam to tajemnicą a prawdziwe wartości pozostaną wartościami czy to w legendzie czy historycznych faktach... według mnie warto je uszanować i warto też uznać tajemnicę, która w gruncie rzeczy jest dla nas nieprzeniknioną zagadką, gdyż nie możemy wykluczyć, że postać Jezusa wniosła w duchowy wymiar człowieka coś co jest istotnym faktem a czego być może tu, na ziemi, lub też w naszym obecnym ludzkim ograniczeniu nie potrafimy zgłębić i w pełni pojąć... :-) wystarczy w rozgwieżdżoną noc spojrzeć w niebo i pomyśleć o dziwnej i niepojętej dla naszych umysłów nieskończoności, która się nad nami rozpościera, by przeżyć w sobie dotknięcie tajemnicy i posmak niepewności... ;-) nieogarnięta wątpliwość wisi nam nad głową a co dopiero pomyśleć o innych światach, być może dla nas ziemskich robaczków niewyobrażalnych... :D :P
-
Gość: s., 92.29.173.*
2011/01/07 15:47:39
prawdziwe wartości pozostaną wartościami czy to w legendzie czy historycznych faktach... według mnie warto je uszanować

Obawiam się, że wartości, o których piszesz, są to powszechnie uznane wartości humanistyczne. I naprawdę aby je szanować (BTW co to znaczy "szanować wartości"? : ) nie trzeba wyciągać z szafy żadnych mitycznych postaci i mnie nimi straszyć :P
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/08 01:55:26
@s.
bój siem bój... pójdziesz do piekła!! :D ;-))

p.s.
szanować, to dla mnie przyznawać, że są wartościami (nie zaprzeczać, nie nicować tychże wartości, nie relatywizować, nie postępować "względem nich" cynicznie... ) - jakoś tak chyba... :-)
-
Gość: saul, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/08 09:14:02
Człowiek jest oddzielony od Boga grzechem. A poznanie grzechu mamy z Zakonu. Jezus to nie idea, to nie światopogląd. C.S. Lewis w swoim dziele pod tytułem O wierze i moralności Chrześcijańskiej pisze: Staram się uchronić każdego od wypowiedzenia bardzo głupich słów, które ludzie często o Nim ( Jezusie Chrystusie) powtarzają: Jestem gotów zaakceptować Jezusa jako wielkiego nauczyciela moralności, ale nie akceptuję Jego twierdzenia, że jest Bogiem. To jest rzecz, której nie możemy mówić. Człowiek, który naprawdę był człowiekiem, i mówił te rzeczy, które mówił Jezus nie mógł być wielkim nauczycielem etyki. Mógłby być albo szaleńcem na takim samym poziomie jak człowiek, który mówi, że jest gotowanym jajem, albo samym Diabłem. Musisz podjąć wybór. Albo ten człowiek był, i jest, Synem Bożym, albo w przeciwnym razie szaleńcem, lub kimś jeszcze gorszym... Możesz go uznać za głupca, możesz na niego pluć lub i zabić go jako demona; możesz też upaść u jego stóp i uznać go za Pana i Zbawiciela. Ale oszczędźcie nam protekcjonalnego nonsensu, że Jezus był wielkim nauczycielem człowiekiem. Takiej opcji Jezus nam nie zostawił. Nie to było Jego zamierzeniem.
-
2011/01/08 20:13:18
saul:
Dla człowieka niewierzącego to właśnie tak przedstawiona alternatywa jest "protekcjonalnym nonsensem", zaś Jezus z Nazaretu jako głoszący miłosierdzie wędrowny kaznodzieja - najoczywistszą z "wersji" (zwłaszcza że ze współczesnych mu relacji historycznych niewiele więcej da się o Nim powiedzieć). Twoje argumenty są motywowane religijnie, dlatego obawiam się, że nie dojdziemy do porozumienia. Ja nie staram się przy tym do niczego Cię przekonywać i szanuję żarliwość Twojej wiary. Jeśli to pozwala Ci być lepszym i nadaje sens życiu - to dobrze. Ale nie próbuj zbawiać innych na siłę...
taki.jeden.ludź:
Nikt tu raczej nie kpi z żadnych "wartości" (zresztą, wartości to miłość, pokój, dobro, piękno itd., a nie przekonanie o czyjejś boskości) i nie ja zacząłem tę dyskusję. Skoro jednak według Ciebie UCZCIWIE I Z NIEZACHWIANĄ PEWNOŚCIĄ każdy musi dopuścić choćby ewentualność, że historia ewangeliczna dokonała się w planie teologicznym, to dlaczego równie prawdziwe nie mogłoby być np. objawienie dane Mahometowi, iluminacja Siddharthy Gautamy, zmartwychwstanie Ozyrysa czy zapłodnienie Ledy przez Zeusa pod postacią łabędzia?... Trwoga i zdumienie w obliczu złożoności i ogromu wszechświata rodzą w ludziach potrzebę szukania jakiejś siły sprawczej i opiekuńczej, ale ani nie dotyczy to wszystkich, ani nie pozwala preferować jakiegoś określonego systemu religijnego ponad inne. W gruncie rzeczy, większość ludzi wyznaje określoną religię jedynie dlatego, że w niej właśnie byli wychowywani od dziecka. Można się od tego uwolnić ani nie stając się gorszym, ani nie żywiąc wrogości wobec przekonań innych ludzi... Z wiarą też tak może być - ale to jakby rzadsze...
-
Gość: saul, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/08 20:47:11
wartości...wartości przestają być w swej istocie wartościami jeśli ich twórcą jest człowiek. Gdy człowiek jest miarą wszechrzeczy to wszystko wolno. I jedynie strach przed więzieniem lub innym doczesnymi" skutkami nas powstrzymuje.
-
Gość: s., 92.29.172.*
2011/01/08 21:24:26
Zaiste: wielka różnica czy powstrzymuje strach przed więzieniem czy przed piekłem :D
-
Gość: , *.dsl.dynamic.eranet.pl
2011/01/08 23:11:03
"...wartości przestają być w swej istocie wartościami jeśli ich twórcą jest człowiek. Gdy człowiek jest miarą wszechrzeczy to wszystko wolno"

za dużo Dostojewskiego w młodym wieku? wyluzuj, z czasem może ci przejdzie :-)

ja np. te tzw. "wartości" zaczęłam cenić i szanować dopiero wówczas, dy dotarło do mnie, że to własnie człowiek jest ich twórcą; dopóki je postrzegalam jako prawa dane (narzucone) 'z góry', od jakiegoś Boga, byly czymś łatwym do zakwestionowania; ale - skoro zrodziły się one w wyniku ludzkiego doświadczenia - to już nie tak prosto je odrzucić, bo to jakby odrzucić część swojego człowieczeństwa ;-)
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/09 00:01:27
do... Pani przecinek ;-)
podoba Mi się Twój komentarz i chyba patrzę podobnie...

@alex.
jeśli chodzi o "kpienie z wartości", itd. to nie napisałem tego w odniesieniu do tego co tutaj ma miejsce (nie miałem takiego odczucia), tylko po prostu opisywałem to co we mnie, w omawianej kwestii...

dalekie jest mi preferowanie jednej konkretnej religii;
choć przyznam, że w sensie jakiejś głębszej, znaczącej tajemnicy Jezus robi na mnie większe wrażenie niż Leda z łabądkiem... :D
mam dosyć mgliste pojęcie o rozmaitych mitach i religiach, jednak generalnie biorąc zdaje się, że istnieją postaci, które można w jakiś sposób zestawić z Jezusem, że tak powiem... i całkiem możliwe, że niektóre z tych postaci (w tym także Jezus), to było coś niezwykłego, wyjątkowego i nie dla każdego człowieka dostępnego w sensie pojmowania i wewnętrznego przeżycia... ja tego nie wiem, ale ponieważ dopuszczam taką możliwość, gdyż jest ona dla mnie realna, dlatego nie przesądzam sprawy i bynajmniej nie dlatego, że szukam w tym oparcia, czy jakiegokolwiek religijnego odniesienia dla siebie (czy w ogóle...); ponadto nie jest to nic, co by mnie niewoliło a wydaje mi się nawet, że przeciwnie - moje podejście uważam za otwarte na wszelkie wyobrażalne opcje, bez wykluczania niczego, czego nie mogę osobiście zrozumieć, doświadczyć i "przejrzeć", by tak rzec... może to... taki rodzaj mojej WIARY?? :D

no ale ja to jestem... taki.jeden.ludź., który nawet nie wyklucza istnienia na przykład... krasnoludków czy duchów (serio! :D ) i osobiście wcale by mnie nie zaskoczyło gdybym "ducha" zobaczył - tyle, że nie mając na ten temat pewnej wiedzy ni doświadczenia, nie przesądzałbym co takiego właściwie zobaczyłem... nawiasem mówiąc, jest dla mnie niemal pewne (bardzo prawdopodobne), że jakieś formy energii (czy bytów??) nie wiem... myślowych, czy tak zwanych astralnych, takich jak właśnie powiedzmy rzeczone "duchy" istnieją i są dostępne w odbiorze dla niektórych ludzi... ponadto zjawiska takie jak widzenie ludzi czy wydarzeń w czasie... albo teleportacja lub ewentualność istnienia innych form życia gdzieś w kosmosie, itp. to dla mnie... zdecydowanie prawdopodobne możliwości... :) i absolutnie nic zaskakującego, jeśli kiedyś stanie się to potwierdzone i bardziej dostępne człowiekowi poprzez nasze poznanie, odczuwanie, rozumienie, itp... zatem wykluczanie pewnych otwartych, choć nie potwierdzonych powszechnie możliwości wydaje mi się bardziej ograniczeniem w podejściu do poznawania świata i własnego rozwoju, niż światłą (acz sceptyczną) postawą... :-) :P
-
2011/01/09 16:37:15
saul:
Ja też się w pełni zgadzam z Panią Przecinek. Jeśli człowiek jest miarą wszechrzeczy, to nie wolno krzywdzić człowieka - jeśli miarą jest Bóg, zbyt łatwo przychodzi potępianie wszystkiego, co odbiega od "świętości"...
Bardzo do mnie przemawiają słowa Marii Dąbrowskiej: "Bez sankcji, bez powinności, bez nadziei nagród i bez obawy kar mamy być moralni z samego tylko poczucia odpowiedzialności za los własny i los drugiego człowieka"...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/09 20:21:20
tylko nie róbmy sobie boga z... literatury i biblii z cytatów! ;-)) :P
a najbliższych przyjaciół (do tego może jeszcze jedynych!!) z książeczek... :)

uwielbiam czytać, ale książka ma jedną podstawową wadę: nie da się z nią pogadać przez telefon... ;-)) a ze mną można - to kiedy, alex...? ;-) :P