~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
890. ’Coz you deserve it...

  

Mówią, że będzie jeszcze wiele okazji. A przecież moje życie jest czekaniem na choć jedną… Łatwo pocieszać kogoś, przy kim się nie wyobraża siebie...

  

niedziela, 09 stycznia 2011, alexanderson
homo,samotność
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/09 20:14:29
oto jestem... ;-)) i masz OKAZJĘ pogadać ze mną drogą nieco bardziej bezpośrednią niż tutaj... a zatem? :P



-
2011/01/10 09:48:38
Być może "choć jedna" nie oznacza "jakiejkolwiek"...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/11 00:28:47
alexanderson, czy ja mam rozumieć, że okazja pogadania ze mną drogą nieco bardziej bezpośrednią niż tutaj (jak piszę poniżej), to dla Ciebie oznacza "jakąkolwiek" okazję... bo piszesz to najwyraźniej w odpowiedzi na mój komentarz a w żaden inny sposób nie odnosisz się do mojej propozycji... masz świadomość, że taką odpowiedź mogę odebrać jako obraźliwą...?

czy faktycznie chciałbyś wyjść ze swojej "skorupy" i pragniesz przyjemnych, przyjaznych kontaktów z innymi mężczyznami tej samej orientacji co Ty, czy tylko chciałbyś owijać swoje użalanie się nad sobą w nieskończoność w literackie draperie...? oto mamy okazję się przekonać...
-
Gość: s., *.newt.cable.virginmedia.com
2011/01/11 01:15:17
zaraz padnę ze śmiechu :D
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/11 01:36:53
tylko nie zapomnij powstać - po upadku, bo inaczej będziesz... leżał i kwiczał, jak to mówią! ;-))
-
2011/01/11 11:12:37
Uwaga, uwaga! Kluczowy moment w pięcioletniej historii ''cyzelowania smutów''! Czy alexanderson nawiąże bliższy kontakt z takim.jednym.ludziem, co zadecyduje o jego relacjach z innymi gejami? Czy uradowany faktem, że ktoś do niego napisał, wyjdzie wreszcie ze swojej skorupy i rzuci w wir prawdziwego życia czy też odrzuci niewątpliwe przyjemności, jakie się przed nim roztacza? Czy w ogóle będą kolejne odcinki naszej mydlanej opery? Stay tuned!

-
Gość: s., *.newt.cable.virginmedia.com
2011/01/11 13:43:15
Nie mogę sie doczekać kolejnego odcinka :)
-
Gość: saul, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/11 16:10:44
smutne. bardzo smutne.
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/11 20:10:23
alexanderson, piszesz do mnie prywatnie, że mam prawo czuć się pewnymi rzeczami obrażony, gdyż wczoraj i dzisiaj byłeś celowo złośliwy... zatem jedną sprawę mamy tym sposobem wyjaśnioną, mianowicie: obrażasz mnie świadomie...

zasadniczo to wystarcza, żebym się od Ciebie odsunął, no bo cóż mi po kontakcie z osobą, która traktuje mnie bez szacunku, i ze złośliwie ironią... jak dla mnie nie jest to w żaden sposób podstawa, na której można się jakoś fajnie i z pożytkiem komunikować we wzajemnie równorzędnej relacji... a jeśli inaczej nie potrafisz, to mogę Ci współczuć, ale niewiele więcej, bo nie jestem przecież Twoim psychoterapeutą...

ponadto, ja Ciebie w taki sposób tutaj nie traktowałem...

i wiesz, nawet nie czuję już chęci, żeby wnikać w istotę Twojego jękliwego użalania się nad sobą przez jakieś...osiemset ileś tam odcinków Twej mydlanej opery... (całkiem trafne określenie! ;-)) :P ) gdyż głównie ubolewasz nad własnym osamotnieniem, wyizolowaniem, brakiem kontaktu z innymi ludźmi podobnymi do Ciebie, tymczasem na szczere podanie Ci przeze mnie przyjacielskiej ręki z nadzieją, z mojej strony, na wzajemnie przyjemną i wnoszącą coś wartościowego znajomość, Ty próbujesz mnie obrażać i traktujesz z ironią... nic takiego tutaj z mojej strony wobec Ciebie nie miało miejsca...

propozycja pogawędki na gg czy telefonicznego kontaktu, to najnormalniejsza sprawa między ludźmi, szczególnie w sytuacji, kiedy weszli już ze sobą w prywatny kontakt mailowy pisząc do siebie na najbardziej osobiste tematy...

jeśli ja próbuję Cię skłonić ku temu, żebyś Ty spróbował przełamać istniejące u Ciebie w tym obszarze opory i lęki i byś zrobił krok w kierunku, który mógłby przybliżyć... szczęśliwy koniec tych Twoich ośmiuset iluś odcinków... to po pierwsze nie zasługuję tym sobie, żebyś mnie świadomie, złośliwie obrażał, a po drugie, gdyby Twoje pisanie było autentycznym wołaniem do świata a nie fałszywym i sztucznym pojękiwaniem, to KAŻDĄ przyjazną, szczerą skierowaną ku Tobie propozycję byś docenił i starał się przyjąć (a nie obrażać!)... bo autentycznie chciałbyś zmieniać siebie, swoje życie i doświadczać czegoś nowego...

-
2011/01/12 09:55:43
No tak, "MUSZĘ kochać Wielkiego Brata", muszę przyjaźnie reagować na każdy kontakt (bo stosunek do Ciebie będzie wyrazem mojego stosunku do wszystkich), nie mogę od trzeciego listu czuć się pod presją, a już na pewno nie mogę zważać na te wszystkie "kutas z Ciebie, dupek, żałosne, śmieszne, zaburzenia, nie pitol, bzdura", bo to ja, oczywiście, obrażam przyjaźnie wyciągniętą do mnie rękę...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/12 12:58:39
wyrwane z kontekstu prywatnej korespondencji - a to już jest nadużycie i przekroczenie dosyć podstawowych zasad...
wcześniej było świadome, złośliwe obrażenie mnie...
coraz marniej to wygląda, jak dla mnie...

nic nie musisz - możesz trwać w swoim do końca życia, jeśli tylko zechcesz, i każdą, choćby najzwyklejszą, propozycję możesz odrzucić...
-
2011/01/12 18:05:10
Jedyne, co ujawniłem z naszej prywatnej korespondencji, to słowa, które i tak odnosiły się do mnie (czy są konteksty, w których mogą one "zwyczajnie" funkcjonować? - nie w moim słowniku raczej). Ty natomiast już nie po raz pierwszy listy do mnie publikujesz na forum publicznym, poddajesz mnie presji i ocenie. Równie marnie to wygląda, jak dla mnie...
Odezwałeś się do mnie, nawiązaliśmy kontakt, zaczęliśmy pisać, wymieniać intymnymi doświadczeniami. Nie odrzuciłem na wstępie przyjaznej propozycji, nawet jeśli zachowałem dystans - ale to chyba naturalne w kontakcie z kimś nieznanym? Bardzo szybko jednak zacząłeś mieć oczekiwania (nie tylko wobec tego, czego sam chcesz, ale i jak ja sam mam się zachować) - nie przyjąłeś do wiadomości mojej odmowy kontaktu telefonicznego i natychmiast zacząłeś traktować to niemal jak obrazę, rozdmuchując do niebotycznej awantury z wycieczkami pod adresem osobistym. Już Twoja pierwsza reakcja zwiększyła moją rezerwę, a teraz trudno mi wyzbyć się wrażenia, że dobrze zrobiłem, nie dopuszczając Cię zbyt blisko...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/12 20:47:19
"...nie przyjąłeś do wiadomości mojej odmowy kontaktu telefonicznego i natychmiast zacząłeś traktować to niemal jak obrazę, rozdmuchując do niebotycznej awantury z wycieczkami pod adresem osobistym..."

- bzdura! ale szkoda mi już czasu i energii na dalsze roztrząsanie... i w ogóle szkoda mi czasu na Twoją "grę, w którą się bawisz" - bo dla Ciebie, jak piszesz, ten blog jest właśnie czymś takim...

a zacytowane słowa jak najbardziej wyrwane z kontekstu, czyli odarte z jasno wyrażonych intencji i komentarzy, z jakimi ich użyłem (myślę, że to z Twojej strony działanie obronne, ale też nie całkiem uczciwe - chyba, że jest z Tobą gorzej niż mi się wydaje...)