~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
892. Zaklinanie, czarowanie...

  

Może trzeba by za każdym razem – tłumaczyć, objaśniać, wskazywać: tutaj dowcip, tu ironia, szczerze tu, tam udawanie. Że ten cytat to nie ja – on tylko do mnie: komentarzem, polemiką, sensu odwróceniem. Że prawdziwe – tu ujęte w słowa – w fikcję się zamienia, tak należy czytać. Że się dystans rodzi z tego – do siebie, do przydarzanego. „W nicu coś i coś z niczego / wciąż gorszego, nie lepszego / mały zastrzyk winszowany / balsam miękki, sól na rany” [Michał Zabłocki]. Że specjalnie nudno, smutno, wciąż na jedną nutę. Że to „gra”, co ma ratować – choć jak bagno wciąga…

  

„W ten właśnie sposób – mówiłem do siebie – spędzę resztę moich dni, grzebiąc w słowach, porzuconych wersach, szczątkach pamięci, próbując odkryć, co też może się pod nimi czaić, jakby były płaskimi kamiennymi płytami, gdy tymczasem ja będę powoli zanikał” 

                       [John Banville, Zaćmienie. Przeł. J. Jarniewicz].

  

czwartek, 13 stycznia 2011, alexanderson
Zabłocki_Michał,Banville_John
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/13 23:12:41
"Że to gra, co ma ratować choć jak bagno wciąga"

- no właśnie, właśnie... czyli sam czujesz, że to (w) co grasz Cię wciąga - ja bym to porównał do nałogu, jako autodestruktywnego środka mającego rozładować napięcie, który jednak wciąga nas niczym bagno...

"Że ten cytat to nie ja on tylko do mnie: komentarzem, polemiką, sensu odwróceniem."

- a ja jestem raczej za... odwróceniem, ale ostatnich dwóch wyrazów - i od razu będzie bardziej naturalnie, w prosty, bezpretensjonalny sposób i wcale nie gorzej stylistycznie... ale mnie się zdaje, że gdybyś to zrobił, to aż by Cię chyba coś... zabolało, hem? ;-)) :P

styl, to drobiazg, ale... bagno, które wciąga - już nie!

pozdrawiam Osobę Szanownego Autora z okazji korzystając... ;-)
("korzystając z okazji" - oczywiście będzie lepiej, bo bez sztucznych, bagiennych wygibasów! ;P )

tak mi się jeszcze zachciało pomądrzyć... :D
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/13 23:15:02
p.s.
na razie... nie zagłosujem! :))) ;-P
-
2011/01/14 15:35:26
Jeżeli intencji egzaltowanego blogopisa - "tworzącego" tu wpisy literacko nieudolne i do mdłości doprowadzające górnolotnością, niekiedy nawet zabawne, choć w zamyśle blogopisa melancholijne - nie rozumieją inteligentni przecież czytelnicy, to może Pan Autor cierpi na przerost ambicji niekiedy zwany przerostem formy nad treścią. Może pora pogodzić się z tym, że wcale nie jesteś tak niezwykły, jak Ci się wydaje; inaczej grozi Ci bycie śmiesznym i groteskowym. Autoironii nie umiesz stosować dlatego, że autoironiczny po prostu nie jesteś - to nie jest tylko stylistyczny chwyt, to przede wszystkim egzystencjalna perspektywa, której Ci brakuje. Oczywiście będziesz oponować, ponieważ masz wyidealizowany, nieprawdziwy obraz samego siebie, lecz wskazówką, że piszę tu prawdę niech będzie dla ciebie fakt, że Twoje cytaty-komentarze czytelnicy rozumieją dosłownie. Ciekawe dlaczego? Zapewne są niedouczeni i nie orientują się w zasadach literackiej gry albo są mało skomplikowani emocjonalnie w przeciwieństwie do Ciebie. Cierpisz na bovaryzm. Rozeznanie się we własnych ograniczeniach, rozpoznanie własnego cienia jest sprawą bolesną, ale konieczną, by ponad te ograniczenia się wznieść i zyskać perspektywę autoironiczną.
-
Gość: porta, *.ists.pl
2011/01/14 22:26:38
Żeby włączyć do swego repertuaru chwytów wszystkie wymienione tu zabiegi stylistyczne, trzeba mieć trochę literackich umiejętności, tak, aby były one rozpoznawalne, a nie za każdym razem wymagały jakichś przypisów, eksplikacji, zasłaniania się tym, co autor w rzeczywistości miał na myśli, usprawiedliwiania, że to nie tak, inaczej, odwrotnie, nie w ten deseń, że czytelnik za głupi lub zbyt krótkowzroczny... Tekst ma przemawiać samodzielnie, niezależnie, autonomicznie, a nie podpierać się stale kijem kleconych na różne okoliczności doprecyzowań.
Powiedzieć, że na tym blogu jest choć ślad dystansu autora do siebie czy do jego pisaniny, choć krzta autoironii, to jak zaprzeczyć prawu ciążenia. Pod tym względem stuprocentowo zgadzam się z fri-e-dą, i z tego, a także innych powodów, na bloga roku zdecydowanie nie zagłosuję.
-
Gość: mrówka, *.tvk.torun.pl
2011/01/15 00:52:44
Bywam Tu od dawna, rzadko się udzielam, można by rzec, iż się nie udzielam, aczkolwiek cicho kibicuję - wyjedź, nie oglądaj się za siebie - często powtarzam, choć nie piszę, bo po co? Ty sam wiesz.
Nie rozumiem jednak tej nagonki w komentarzach ostatnimi czasy, chęci zaszczucia, stłamszenia, na siłę bycia, przekonania do czegoś. No nie pojmuję i tyle. Mam prawo.
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/19 00:59:20
komentarz friedy wydaje mi się tak bardzo konkretny i celnie trafiający "w dziesiątkę", że aż bolesny i sprawiający wrażenie... bezwzględnej szczerości...

nie chcę ranić ani urządzać żadnej "nagonki"... jednak czuję potrzebę powiedzieć to jasno i krótko: całkowicie się z friedą zgadzam i uważam, że doskonale wyczuła, zrozumiała i określiła pewien istotny zakres Twojego problemu, alexanderson... cackanie się nic tu nie wniesie... zresztą, nawiasem mówiąc, Ty mi się wydajesz całkiem odporny emocjonalnie - powiedziałbym, że dużo silniejszy niż samemu Ci się wydaje... :-)