~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
893. Pretty little things...

  

Men at work, part II (por. 871). Odkrywam, że mamy na Produkcji nie tylko nowego kierownika, ale i niedawno przyjęto tam jakiegoś młodziutkiego specjalistę. Taki słodziutki blondynek w brązowych butach do pół łydki – buzia jak ze studia BelAmi i takie też o nim fantazje. Istny ciastek. Ma bardzo zabawne nazwisko – dodaję je do listy śmiesznych słówek, których powtarzaniem lubię się zabawiać. A jego cute and sexy boss, za którym nieśmiało wodzę wzrokiem, nie śmieląc odezwać się choć słowem (mijają tygodnie, a my formalnie nawet się nie zapoznaliśmy)? Wychodząc z kuchni, wpadłem na niego wczoraj, a ten poprosił mnie (pamiętał imię!), żebym mu drzwi otworzył do biurowca, bo nie miał ze sobą przepustki. A potem (– Czy mogę mieć do Ciebie jeszcze jedną prośbę? – Oczywiście!) zeszliśmy razem na dół i z żalem musiałem wypuścić go z budynku. Ten jego uśmiech, barwa głosu, szorstkie policzki, włosy, oczy…

W przeciągu dwóch tygodni mój dział ma zostać przeniesiony na Produkcję. Będę widywał ich obu codziennie – zajebiście!...

  

„Gdyby ciąg zawodów i frustracji przedstawić w jaśniejszych barwach, okazałoby się, że były i chwile kojące, kipiące ekscytacją, zdarzające się najczęściej przez przypadek – skromne zadośćuczynienia jego udręk”

         [Mario Vargas Llosa, Zeszyty don Rigoberta. Przeł. F. Łobodziński].

  

piątek, 14 stycznia 2011, alexanderson
homo,Vargas Llosa_Mario,praca
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/15 01:04:31
"W przeciągu dwóch tygodni mój dział ma zostać przeniesiony na Produkcję. Będę widywał ich obu codziennie zajebiście!... "

:-) ;-)