~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
898. Miau!...

 

Ponury, śnieżno-deszczowy, chłodny (zwłaszcza popołudniami – najcieplej jest, paradoksalnie, o poranku) dzień; głowa mnie boli od wilgoci. A jednak… wystarczy, żeby Mr Sexy (czyt.: Kierownik Produkcji) zwrócił się do mnie z tym swoim zamglonym spojrzeniem Brada Pitta z Wywiadu z wampirem (właściwie, to mogliby być nawet bliźniakami); żeby i Ciastek zajrzał do biurowca (chodzi o kulach, najpewniej po jakichś zimowych eskapadach – przytuliłbym biedaka i utulił); żeby Mój Ulubiony i Faworyzowany Dostawca długo uwodził mnie dzisiejszym telefonem – a wszystko od razu nabiera kolorów. Men at Work, part III (por. 871, 893). Budzący się gdzieś we mnie głodny tygrys…

  

środa, 26 stycznia 2011, alexanderson
Tagi: homo praca
homo,praca
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/26 22:10:21
:D :D :D :P - dzisiaj mnie rozbawiłeś... :-)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/01/26 22:14:07
p.s.
tygrysy nie mówią: miauuu, kotku-pieszczotku... ;-))
tylko... WWWWWRRRRRRAAAAAAAAAUUUUUUUUUUUUUU!!!!! - to po pierwsze
a potem... miamm, mniammm, mniammmmm... ;-)) :P
(no niech będzie, że to cały czas te dobre symptomy w pozytywnym kierunku... :-P )
-
2011/01/26 22:32:16
Bo to taki dowcip: niby tygrys ze mnie, a w gruncie rzeczy mały mruczący kotek... ;-)