~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
901. "Sen ze srebra i kryształu" (Zygmunt Krasiński)...

  

Przez dwie i pół doby utrzymuje się na wszystkim gruba szadź. Okrywa szczelnie krzewy, samochody, słupy, schody, kraty. Z drzew pozostają jedynie smukłe kolumny pni, podtrzymujące coś nierzeczywistego, rozpływającego w bieli ponad głową – gałązki, witki, igły to teraz miliardy kryształków, istne cukrowe druciki. Sroki radośnie kiwają ogonkami na czubkach choinek, w myślach przypomina się „ldinka na jazykie” u Cwietajewej. W mgle, pod mlekowatym niebem zmrożony świat przedstawia się jak z porcelany, przezroczysty i ulotny, bardzo kruchy – zdawać by się mogło: pstrykniesz palcem, a zaraz się rozleci w pył niezliczonych drobinek. Cofasz bojaźliwie rękę przed jakimś zlodowaciałym przydrożnym badylem, jak gdyby był dźwignią, uruchamiającą efektem domina masowe zniszczenie… Dopiero dziś w południe przebija się nareszcie słońce. I rzeczywiście – czar, nie wiedzieć kiedy, szybko pryska, bajka kończy, znika to, poza czym jeszcze rano niczego nie było…

  

wtorek, 01 lutego 2011, alexanderson