~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
904. Inversio...

  

Zabawne: czytam kogoś od dawna, nawiązuję z nim wreszcie pozablogową znajomość, wymieniamy listy, rozmawiamy o prywatnych sprawach – i okazuje się, że wszystkie moje uprzednie wyobrażenia były całkowicie błędne, że jego słowa tam oznaczają coś zupełnie innego i jest odwrotnie, niż myślałem. Ma inne życie, inne doświadczenia, innym jest – niż wydawało się – człowiekiem. Nie gorszym, lepszym pewnie, ale tak odległym od ugruntowanego we mnie obrazu, że wciąż trudno wyjść ze zdziwienia – byłżebym aż tak niedomyślnym czytelnikiem, zbyt poważnie i dosłownie traktującym każde słowo? Aż do tego stopnia wypaczona byłaby inteligencja emocjonalna, ukształtowana przez lata obcowania z książkami zamiast z żywymi ludźmi? Czyżbym rzeczywiście podświadomie ustawiał wszystkich ludzi w swojej sytuacji, zakładając (mając nadzieję?), że są jak ja, że tak samo wyglądało ich życie – bo przecież jedynym wzorem, do jakiego mogę przyłożyć życie jako takie jest właśnie moje tu i teraz nędzne bytowanie? I pewnie dlatego zawsze pierwszą reakcją jest wielkie zaskoczenie, że ktoś coś z kimś i kiedyś. Po chwili dopiero zaczynam rozumieć, co tu w istocie jest normalne, a czego i komu zawsze brakowało, co było niewiadome, niemożliwe, zupełnie niedostępne. Jakie też owe braki miały konsekwencje. I czego już się w żaden sposób nie da naprawić i odwrócić…

  

czwartek, 10 lutego 2011, alexanderson
Tagi: homo
homo
Komentarze
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/11 01:34:44
"I czego już się w żaden sposób nie da naprawić i odwrócić"

ażeby było konsekwentnie, to ostatnie zdanie powinno brzmieć:

"I czego już się w żaden sposób naprawić ni odwrócić nie da..."

alex. i takiego właśnie stylu w Twoim wykonaniu nie trawię!!! :D
egzaltacja i totalna maniera... :P
-
2011/02/12 11:43:50
Ludź - czepiasz się. Oj, przepraszam - nadmierną przywiązujesz uwagę do szczegółów, a może jednak przywiązujesz nadmierną uwagę do szczegółów...Co nie zmienia ogólnej postaci rzeczy ( vel rzeczy postaci ) - że maniera to odrażająca i wielkopańska i śmieszna, choć wielkopańska i podniosła taka. Jeśli sobie stóp swoich w błotku nie utaplasz po tym ziemskim padole wędrując to sobie będziesz nadal tak egzystował egocentrycznie i nierozumiejąco, albo nierozumnie nawet, choć inteligentnie w mniemaniu własnym.
-
2011/02/12 11:50:40
Byłażebym ja, a może bym że ja nie była. "Był żebym" to się tak pisze jak na załączonym obrazku widać. Nie mogłam się powstrzymać. Darujcie, Panowie i Panie też.
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/12 16:48:19
frieda... Ty chyba chciałaś coś powiedzieć... ;-)) ale zagmatwałaś do nieczytelności :D bo adresat tekstu, jak dla mnie - niejasny! kobieca intuicja... ;-) podpowiada mi tylko, że to wszystko... NIE do mnie - bo jeśli do mnie, to by było zupełnie bez sensu, moim nieskromnym zdaniem :P
-
2011/02/12 19:52:49
taki.jeden.ludź:
Tysiące dobrych blogów, ciekawszych, lepiej napisanych... - po co się tu męczyć?... ;-)
fri-e-da:
Tak czatujesz na jeden tylko rodzaj notek, by je złośliwie skomentować, tak przesadzasz w wydawaniu czarno-białych osądów i insynuowaniu mi różnych nieistniejących rzeczy, że "gotówem" jeszcze pomyśleć, iż ta moja pisanina dużo dla Ciebie znaczy - albo że zbytnio wszystko przeżywasz, nie umiejąc zdobyć się na luz i dystans ("byłażbyś" do tego zdolna? - pisze się jak na załączonym obrazku). No, ale zaraz bym pewnie usłyszał, że to moje bezkrytyczne zadufanie w sobie i arystokratyczne przekonanie o własnej doskonałości każe mi tak z pogardą o czytelniku sądzić, więc lepiej zmilczę. Nie będę podkradał Ci maniery - jak wiadomo, mam równie kiepską własną... ;-)

"Byłżebym wzniecił uczucia łaskawsze,
Gdy się przybliżyć starałem daremnie,
Gdy, uprzedzona, stroniłaś ode mnie"
[Aleksander Fredro, Śluby panieńskie].
-
Gość: ciekawe.kto...?? :D :P, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/20 12:51:07
alex. moim zdaniem frieda napisała Ci dosyć dosadnie i bez pardonu, ale wcale nie złośliwie, według mnie, tylko szczerze, jak odbiera Twoje stylistyczne wygibasy...

dla mnie podobnie jak dla Niej są one śmieszne i trącące pretensjonalną nutą snobizmu i wielkopańskości... ale najgorsza w tym jest dla mnie wyzierająca z nich nieszczerość Twojego wnętrza przejawiająca się w postaci charakterystycznej sztuczności Twojego wyrazu siebie, w stylu zakłamanego wewnętrznie Iwaszkiewicza... i to mnie odpycha... cha cha... i nawet jak on zacząłeś ostatnio (w kolejnym poście) snuć jakieś swoje zabawnie nieprzekonywujące i tyleż zarozumiałe co puste, w moim odbiorze, "zachwyty" nad płcią niewieścią... ;-)) :D jakie to zakłamane wewnętrznie - a Ty chyba... nawet o tym nie wiesz!!! :P

możliwe, że Ty inaczej po prostu nie potrafisz... ale coś mi mówi, że potrafiłbyś, gdybyś przestał się pławić w tym wciągającym Cię bagnie, o którym sam kiedyś pisałeś... ale Ty się chyba faktycznie czujesz w tej swojej "wysublimowanej" postawie w jakiś sposób lepszy... Ty w pewnym sensie CHCESZ właśnie tak pisać a nie inaczej, według mnie... Coś Cię do tego popycha, ale też jest to Twój śmieszny i szkodliwy dla Ciebie wybór... Sztucznie się dowartościowujesz poprzez pretensjonalne taplanie się...

A mnie się chce Ciebie z tym konfrontować, od czasu do czasu przynajmniej... Możesz mnie zbanować, jeśli trudno Ci to znieść i szkodzi Ci to na poczucie własnej wartości, które w tym przypadku zupełnie chybioną według mnie metodą próbujesz podbudowywać... :P nie posądzam Cię o świadome wywyższanie się i stawianie ponad innymi z racji swojego wyrafinowanego literacko (czytaj: zmanierowanego) podejścia... :P
-
2011/02/21 12:05:17
Dla mnie to zwykłe, osobiste notatki, wcale jakoś zbytnio nie wykoślawiające składni polskiej, ani też nie mające większego znaczenia - mogą się podobać lub nie, tak jak tysiące innych blogów. Nie mogę jednak zrozumieć, dlaczego aż do tego stopnia się mnie atakuje, używając tak twardych sformułowań. Mam wrażenie, że nie tylko mówicie o jakimś swoim wyobrażeniu mnie samego, ale nawet o wyobrażeniu mojego bloga, w oderwaniu od tego, co rzeczywiście piszę...

Nigdy na tych łamach nie ukrywałem - od samego początku - że kobiety również mi się podobają (jedna z pierwszych opisywanych tu historii to fascynacja pewną dziewczyną na moich studiach doktoranckich); nie aż tak jak mężczyźni, ale jednak. Kiedyś pasował mi termin biseksualizm, teraz wolę o sobie myśleć jako o geju, ale żeby być w pełni uczciwym, nazywam się "gejem w 3/4". Tak więc nie wmawiaj mi "zakłamania wewnętrznego", bo najwidoczniej łatwo wydajesz sądy, niewiele wiedząc o danej osobie i niespecjalnie starając się ją poznać.
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/21 22:59:16
starałem się Ciebie bliżej poznać, ale Ty zaparłeś się przed tym i to nawet w pewnym momencie próbując mnie obrazić... - wycofałem się, bo mi zbrzydło i nie jestem Matką Teresą z misją wyciągania ręki do bliźniego aż do upadłego... ;-/

nie wierzę w to, że te "zwykłe osobiste notatki" nie mają dla Ciebie większego znaczenia... czemu zatem miałoby służyć startowanie w konkursie na bloga roku... myślę, że w tym obszarze też sam siebie nieświadomie oszukujesz...

masz rację, że niekiedy używane są wobec Ciebie twarde sformułowania, które faktycznie możesz odbierać jako atak, moim zdaniem... nie rozumiesz dlaczego tak się dzieje - wierzę, że mówisz prawdę... i na Twoim miejscu nie czułbym się z tym dobrze... jednak w pewien sposób Ty sam ściągasz to na siebie, według mnie - nie czuję chęci, żeby obecnie odkrywać się tutaj głębiej i Ci tę kwestię tłumaczyć z mojego osobistego punktu widzenia mówiąc o własnych odczuciach... (a kiedyś - byłem gotów... :P ) niewykluczone zresztą, że sam jesteś w stanie tę kwestię rozkminić, jeśli Ci będzie na tym zależało...

na podstawie tego co wyczytałem w Twoich dawniejszych postach, Twoja ewentualna biseksualność, to według mnie przyjęty przez Ciebie obronnie koncept, który ma Cię również co nieco dowartościować (także podświadomie nieszczery), w którego realność również nie wierzę... Twoje wrażenia z odbioru fizyczności kobiecej brzmią dla mnie w ewidentnie egzaltowany sposób i z prawdziwym heteroseksualnym zainteresowaniem mężczyzny kobietą nie mają według mnie nic wspólnego... :P

co do stylu pisania, to już się wypowiedziałem... wygibasy robisz beznadziejnie pretensjonalne niekiedy... ale wcale nie jest to równoznaczne z jakimś łamaniem gramatyki... w moim odczuciu Twój warsztat jest na wysokim poziomie, ale jest jakby... pogięty manierą, która z Ciebie wypływa i sprawia takie wrażenie, jakiemu dałem już wcześniej wyraz...
-
2011/02/24 19:03:22
Coraz ciekawsze i dalej idące te Twoje teorie i analizy mojej osobowości - już nawet zabrałeś się za moje życie intymne i nawet na tym polu lepiej ode mnie wiesz, co mnie podnieca, a co sobie wmawiam...
Jeśli piszę o fizyczności w sposób niewiarygodny, to jest to efektem mojego problemu z seksualnością jako taką (a nie ze swoją orientacją czy płcią potencjalnych partnerów), wynikającego z wieloletniego "milczenia" własnego ciała, odwiecznej samotności, braku edukacji i szeregu fizjologicznych zaburzeń. Moje wzmianki homoerotyczne powinny być jednak wobec tego jeszcze mniej wiarygodne, bo mężczyźni wciąż są dla mnie pewnego rodzaju abstrakcją, a z kobietą... cóż, w ubiegłym roku parę fajnych łóżkowych rzeczy się zdarzyło... ;-)
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/25 22:30:18
jeśli to, co się zdarzyło było tym o co Ci chodzi... jeśli o tym właśnie marzysz i śnisz... ;-) to sprawa jasna - jesteś hetero! :D :P
for me you are as gay... as a cricket! ;-)) a Twoje opisy kobiet przypominają mi egzaltowane zachwyty nad... archtekturą! :D :P

a co do tych Twoich fizjologicznych zaburzeń, et cetera... (coś tam kiedyś wspominałeś gdzieś na blogu o jakichś pięciu fizycznych problemach, bodajże), to powiem Ci, że idę o zakład, że... trzy czwarte z tego (co najmniej!) to bzdura! i że gdybyś tylko wszedł w emocjonalną i uczuciową więź z mężczyzną i gdybyś się spotkał ze wzajemnością, to według mnie niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki okazałoby się, że to wszystko stało się bez znaczenia... tylko MUSIAŁBYŚ SOBIE I JEMU POZWOLIĆ NA BLISKOŚĆ... a Ty masz, według mnie, z tym właśnie problem...

jakaś tam edukacja, to też fraszka, według mnie... dam sobie... włosy ściąć na zero! :D że bez żadnej edukacji potrafiłbyś byś szczęśliwy i... poczuć się dobrze w łóżku z facetem - pod jednym warunkiem: MUSIAŁBYŚ SOBIE I JEMU POZWOLIĆ NA BLISKOŚĆ - zaufać, dopuścić, otworzyć się i wejść w to... a nie jest to łatwe, kiedy do głosu dochodzą lęki, ambicja, z jednej strony wybujała duma a z drugiej obniżone poczucie własnej wartości, itp... anyway, w taki sposób ja Cię odbieram...

p.s.
mężczyźni są ciągle dla Ciebie abstrakcją, bo... sam ich od siebie przepędzasz! :P (zapewne masz powody - "szereg fizjologicznych zaburzeń", "brak edukacji", itp.... ;-)

pozdrawiam! :)
-
2011/02/26 19:23:16
Czyżby to fakt, że nie udało nam się - z różnych powodów - nawiązać bliższej znajomości (która zresztą z góry nie zakładała kontekstu seksualnego), wystarczał Ci już do zarzucania mi "odrzucania" innych mężczyzn? Chyba że znowu wiesz o jakichś faktach z mojego życia, nieznanych mnie samemu... ;-)
O swojej orientacji i rzeczywistych pragnieniach pisałem wyżej - i w wielu innych miejscach. Jest to wyraźnie ukierunkowane w stronę mężczyzn - co nie znaczy, że wykluczam jakieś inne epizody. To, co się już zdarzyło, było świadomym wyborem, wynikającym z poczucia wzajemnej więzi, bliskości, zaufania - i chęci pozbycia się wreszcie "balastu" dziewictwa...
Zapewne nie umiem do siebie odpowiednio zachęcić, ale też nie spotkałem się nigdy z czyimś poważnym zainteresowaniem. Do 27 roku życia nie znałem żadnego geja, więc brak doświadczenia nie do końca jest konsekwencją moich wyborów. A edukacji teraz nie potrzebuję - potrzebowałem jej w okresie dojrzewania i po dwudziestym roku życia, aby nie narosły we mnie pewne zahamowania i kompleksy...
Też myślę, że prawdziwa uczuciowa więź z mężczyzną bardzo by mi pomogła i rozwiązała wiele problemów - ale choćbym nie wiem, jak tego pragnął, musi się jeszcze pojawić ten drugi i mną zainteresować. A to się jeszcze na poważnie nie zdarzyło...
-
Gość: taki.jeden.ludź, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/02/27 00:00:03
alexanderson, ktoś kto obserwował tutejsze perturbacje między Tobą a mną skierował kiedyś do mnie pocieszający komentarz, że nie mnie pierwszemu nie udało się dotrzeć do Ciebie (czy jakoś tak w tym rodzaju...) - z czego wniosek prosty, że ów ktoś odniósł podobne wrażenie do mnie a mianowicie, że odpychasz w taki czy inny sposób, osoby które próbują się do Ciebie zbliżyć (a może nawet ów ktoś miał sam podobne doświadczenie z Tobą...??)

oczywiście, że tak właśnie było ze mną... ja byłem Tobą spontanicznie i w otwarty sposób zainteresowany, choć faktycznie nie w kontekście seksualnym, w punkcie wyjścia - ale to przecież byłoby dziwne i idiotyczne, gdybym odczuwał taki kontekst nie widząc Cię nawet na oczy i po kilku wymienionych mailach... (ewentualnie nie byłoby to dziwne, gdybym był erotomanem, na przykład - ale nie jestem ;-)) :P )

jeżeli jesteś wyraźnie ukierunkowany w stronę mężczyzn, jak piszesz, to znaczy że jesteś homoseksualny... w tym kontekście "jakieś inne epizody" wydają mi się co najmniej... z lekka zboczone! :D ;-)) a mówiąc serio: chyba niepotrzebne, bo przecież nie sądzę, żeby poza pozbyciem się samego "balastu dziewictwa" przyniosły Ci jakąś głębszą emocjonalną czy nawet seksualną satysfakcję, skoro jak sam piszesz, jesteś "wyraźnie ukierunkowany w stronę mężczyzn"... :P przypuszczam, że jakiegoś rodzaju lęki i ambicja prawdopodobnie blokują Cię wewnętrznie do tego stopnia, że nawet jakby nie zdajesz sobie sprawy z tego, że w gruncie rzeczy Ty sam odpychasz lub zniechęcasz do siebie zainteresowanych Tobą nazwijmy to "wstępnie" mężczyzn, których zainteresowanie mogłoby się przecież potencjalnie rozwinąć i niewykluczone, że z Twoją wzajemnością... a wówczas byłoby chyba to, co Ci się marzy, ale wydaje mi się też, że jednocześnie w jakiś lękowy sposób się przed tym bronisz...