~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
926. Szansa na sukces...

  

Wymiana kilku pojedynczych zdań na pomarańczowej stronie – i oto po raz pierwszy składa ktoś propozycję „randki”. Ale też moje oczekiwanie jakichś zdań kolejnych, bardziej rozwiniętych, nim dojdzie do spotkania – kazało mu z miejsca się wycofać i zamilknąć. Nic nie szkodzi – i tak odpowiadałem jedynie z czystej kurtuazji. Ani on tak przystojny, żeby się tłuc do Opola, ani ja na tyle zdesperowany, by dać się od razu przelecieć i dzień później już wracać…

  

„– Jak żyjesz, Keserű? – zapytała. (…)

– Jak detektyw z amerykańskiego kryminału – próbowałem obrócić wszystko w żart.

– I jak żyje taki detektyw?

Tu już musiałem się zastanowić.

– Samotnie. W oczekiwaniu na okazję.

– A na jakie ty czekasz okazje?

– Ja? Już najwyżej na takie, które można przepuścić”

                      [Imre Kertész, Likwidacja. Przeł. E. Sobolewska].

  

wtorek, 05 kwietnia 2011, alexanderson
homo,Kertesz_Imre