~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
927. "Nasza odmowa niezgoda i upór" [Zbigniew Herbert]...

  

Wczoraj w pracy wielkie pakowanie: opróżnianie szafek, szuflad, półek; dziesiątki kartonów, pudełek, torebek; setki segregatorów, katalogów, papierów – selekcja, co przydatne, co wynieść do archiwum; przewożenie części na nasze nowe miejsce. Dzisiaj zaś transport mebli – biurka, regały i szafy, kontenerki z szufladami, komódki i krzesła. Z niedoboru męskich (i w ogóle) rąk nie uniknąłem znoszenia tego po schodach, ładowania na przyczepę, wciągania wszystkiego do budynku przez okno (wózek widłowy podawał nam kolejne rzeczy na pierwsze piętro) i ustawiania na miejsce. Wygnani z eleganckiego biura do baraku, zabraliśmy wszystko, co się dało, zostawiając tych, którzy mają zająć naszą dotychczasową przestrzeń – bez niczego. I nawet zgrabnie nam udało się urządzić. Gdyby jeszcze pominąć łazienkę typu zaszczany pociągowy kibel bez ciepłej wody, brak zlewu w kuchni, nieszczelne okna i pogłos na open space, widok na wysypisko śmieci, sufit pomalowany jakąś olejną farbą i kryty azbestem dach – można by uznać te warunki za tymczasowo dopuszczalne…

  

Poza tym w firmie rewolucja – łączenie starych (ognia z wodą), tworzenie nowych działów, kadrowe przesunięcia i niesnaski; upokarzanie, zajeżdżanie najbardziej doświadczonych pracowników, krycie nowoprzyjętych, pieprzących wszystko durniów. Nowa struktura – przechodzę pod Kierownika Produkcji. I byłby to (Mr Sexy i Ciastek na wyciągnięcie ręki) nawet plus – gdyby nie bagaż doświadczeń i tegoroczne plany. Dlatego szóstą dla siebie ofertę – tę właśnie, na którą czekałem 20 miesięcy – uznałem za spóźnioną. I powiedziałem „nie”, jeszcze nim padły szczegóły, „mieliście dosyć czasu”. Za trzy tygodnie będę już wolnym człowiekiem – jaka wyzwalająca ulga!…

  

„– Ależ co to ma znaczyć? – zawołał szef działu personalnego (…). – Jesteśmy z pana bardzo zadowoleni! I dlaczego nagle wymówienie? Dlaczego?

Uśmiechałem się i siliłem na uprzejmy ton.

– Bo ja nie znoszę tego miejsca. I wszystkich państwa. Wszystkich. Pana też. Każdego z osobna.

Odtąd w urzędzie pośrednictwa pracy miałem opinię trudnego” 

                 [Daniel Kehlmann, Beerholm przedstawia. Przeł. J. Ekier].

  

Gdziekolwiek indziej będzie zapewne teraz gorzej, trudniej, biedniej – ale przynajmniej będzie to gdziekolwiek indziej

  

czwartek, 07 kwietnia 2011, alexanderson
praca,Herbert_Zbigniew,Kehlmann_Daniel