~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
935. Happy-Go-Lucky...

  

Na imieniny, oprócz dwóch wielkich, ulubionych od dzieciństwa czekolad z orzechami i stu złotych, dostaję przyjazd A. do Polski. Za tydzień znów będziemy razem w Krakowie… To będzie też koniec mojej pracy – sam nie wiem, czego bardziej nie mogę się już doczekać!...

Odkrywam, że w pobliżu kurnika, do którego nas przeniesiono, zamieszkuje sobie lis – przechadza się codziennie po przydrożnym wale, za którym, w oknie na wprost mego biurka, widnieją rurociągi i wielki komin fabryczny. Dzisiaj widziałem też merdającą ogonkiem pliszkę, a w poniedziałek biegnącego zająca. Słońce przygrzewa jak w lipcu, chłopcy jeżdżą na rowerach w krótkich spodenkach, dziewczyny noszą bluzki na ramiączkach. Drzewka owocowe kwitną, ptaszki śpiewają, a ja nie mogę przestać się do siebie uśmiechać… Łapię się wciąż na tym, że w drodze do domu próbuję chwycić Ją za rękę, jak gdyby – wyimaginowana szła tuż obok. Kiedy Jej zresztą przy mnie nie ma?…

  

„Okazało się, że do tego, by doświadczyć uczucia, którego dawniej nie znał – szczęścia – nie potrzeba ani widzenia, ani myśli, ani słów” 

                       [Wasilij Grossman, Życie i los. Przeł. J. Czech].

  

czwartek, 21 kwietnia 2011, alexanderson
Grossman_Wasilij,kobiety,praca