~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
946. „Horresco referens”...

  

Babcia ma czworo dzieci, ale żadne z nich nie jest w stanie się nią zająć. Kolejne szpitale i ośrodki opieki są jej obecnym schronieniem, a ona – choć lata mijają – każdego dnia żywi nadzieję, że wreszcie zabiorą do domu. Ale dom zajął syn rozwodnik i przebudowywuje go z myślą o kochance, nie o umierającej matce. Zniedołężniała, unieruchomiona i otumaniona lekami, bojąca się obcych i milcząca, zdana na bezduszny personel, którego nie interesuje, że pacjentka pragnie pić / nie poda sobie jedzenia ze stolika / trzeba jej zmienić pieluszkę / jest wystawiona na słońce – zadręcza mimowolnie swym cierpieniem-istnieniem dwie jeżdżące do niej co dni kilka córki, trwoniące pieniądze na elementarny sprzęt i leki, na darowizny dla pielęgniarek, pozbawiające się resztek sił i nerwów (czwarta córka i jej bogaty synek mają w dupie – może i dobrze, śpią spokojniej, może tak właśnie trzeba). Zaczynamy już czekać na to, co jednak nie nadchodzi, a byłoby dla wszystkich wyzwoleniem. Przerdzewiałych warunków, w jakich to się odbywa – jednako: państwowych czy prywatnych – nie można nazwać inaczej niż strasznymi (i jeden tylko „sukces” służby zdrowia – przebija moje złe mniemanie o polskim szkolnictwie). Zgroza, doprawdy istna zgroza...

  

„Jest coś upokarzającego w sposobie, w jaki wszystko się kończy. Upokarza-jącego nie tylko dla nas, ale dla wyobrażenia, jakie mamy o sobie, o kondycji ludzkiej. Ludzie leżą w ciemnych sypialniach, w rozgardiaszu, bezradni. Inni leżą pod żywopłotem, w deszczu.

(…) Czy należy umierać z całą świadomością, że człowiek sam wybiera swój los? Czy należy przyjąć śmierć bez środków znieczulających?” 

               [John Maxwell Coetzee, Wiek żelaza. Przeł. A. Mysłowska].

  

Mój lęk przed starością – rodziców, moją własną, lęk przed starymi ludźmi. Są lustrem, w którym za nic nie chcę się sobie przyglądać...

  

piątek, 20 maja 2011, alexanderson
Coetzee_John Maxwell,rodzina,śmierć