~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
947. „L’oiseau bleu” (Maurice Maeterlinck, 1908)...

  

Marzenie trwało tylko jeden dzień. Widziałem się już w tym owalnym (!), prześlicznym mieszkaniu, pośród wpuszczonych w ściany regałów i półek, przesłaniających ściany firan, przy biurku w okiennym wykuszu, w totalnej bieli, znaczonej jedynie krwistymi akcentami łazienki i kanapy. Ale ktoś inny właśnie finalizował umowę, gdy w końcu odważyłem się zadzwonić. Okazje takie się zdarzają tylko raz – cóż, może się przytrafi w przyszłym roku…

Mija już prawie miesiąc, a ja wciąż – zbyt – beztrosko: jaka to lekkość na duszy, gdy wstaje się później, wychodzi jedynie na spacer do sklepu i wyleguje w pokoju. Godziny w Internecie: wybory laptopa (decyzja nareszcie podjęta), pierwszego odtwarzacza mp3 (tu za to same wątpliwości), szukanie lokalu – robienie list i ciągłe wybrzydzanie, wciąż nadzieja, że dopiero jutro coś przyniesie. I tak z dnia na dzień: bawienie się, głupoty i błahostki – bez przeglądania ofert i wysyłania podań, bez najważniejszego, co odkładane, bo też najmniej chciane, a jednak nieuchronne…

  

„Po dwóch tygodniach, kiedy zamierzała wynająć jakąś kawalerkę, zdała sobie nagle sprawę: pułapka się zamknęła; odtąd będzie już musiała pracować”

         [Michel Houellebecq, Platforma. Przeł. A. Daniłowicz-Grudzińska].

  

poniedziałek, 23 maja 2011, alexanderson
Houellebecq_Michel