~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
961. „As for Me and My House” (Sinclair Ross, 1941)...

  

Zabawne, na swój sposób, do jakiego stopnia jestem (w tym wieku!) nieprzygotowany, by samemu prowadzić dom. Syndrom maminsynka: całe to czyszczenie, pranie, gotowanie; środki chemiczne, przyprawy, urządzenia – wszystko do nauczenia się dopiero…

Wyrzut sumienia z powodu rachunków za stołowanie się na mieście w ubiegłym tygodniu zmusza mnie dziś do debiutu na polu kulinarnym. Gotuję ryż, podsmażam posiekaną drobno kiełbaskę ze śniadania, dodaję sos meksykański ze słoika – i nawet okazuje się to jadalne (choć porcja wyszła mi raczej na dwie osoby. Było to zresztą naśladowanie i twórcze rozwinięcie obiadu przyrządzonego nam ostatnio przez Anię w Krakowie – jak zwykle: wszystko, co pierwsze, tylko dzięki niej). Opanować jeszcze makarony, kombinować z różnymi sosami – i otwiera się całe spektrum kuchennych możliwości. Wbrew obawom i wątpliwościom pewnych osób wygląda na to, że może mi się udać jakoś przeżyć…

  

„(…) cieszył się z tego, że… wreszcie ma prawo umrzeć z głodu, jeśli nie da sobie rady. Z głodu jednak nie umarł”

            [Marcin Czajkowski, Kosmopolak, „POLITYKA” 2011, nr 26].

  

wtorek, 28 czerwca 2011, alexanderson
Komentarze
Gość: impostor, *.dynamic.gprs.plus.pl
2011/06/30 22:05:21
Ja jestem do tego przygotowany, wszystko w zasadzie zebrałem, umiem to obsługiwać, wcześniej też musiałem dać sobie radę.
Właśnie spędzam pierwszą noc w moim mieszkaniu. Samotnie, w środku miasta. Osobista tragedia, w jednym akcie.
-
2011/07/02 00:19:40
Przykro mi, że ciągle u Ciebie tak... Uśmiechu, mimo wszystko, życzę!... :-)