~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
966. Together Apart...

 

Myślałem, że to wyraz naszej bliskości, fenomenu tej przyjaźni. Nie było powodu sądzić, że kiedyś trzeba będzie przestać – nawet gdyby pojawił się ktoś inny. Bo niby dlaczego świat miałby wpływać na nasze wzajemne stosunki? Zawsze – pisałaś – miało być czekające ciepłe łóżko i para czułych ramion. I nagle musimy spać osobno. Szczegół, który dla Ciebie nic nie zmienia. A przecież nie wiem, jak mam teraz patrzeć, na co sobie pozwalać – nie mogę Cię przytulić, pieścić i całować; zapomnieć muszę zapach mokrych włosów, delikatność piersi, gładkość ud, Twe palce, stopy, uszka. Zaspane oczy w kreseczkę i lśniące paznokietki... Zostaję w połowie drogi z tym, co rozpoczęliśmy rok temu, a miało się dopełnić wreszcie tej jesieni – i odtąd nie mam nawet tej nadziei...

Nikt inny mi nie okazał tyle ciepła – dlatego pragnę tak łapczywie. Gotów się dzielić, ale też zbyt egoistyczny, by się wyrzec. Bo jakie to w istocie absurdalne – monogamia…

  

„Ich uczucie musiało być jednostronne i pełne udręki, była to spóźniona rozkosz, aż do perwersji pozbawiona perspektyw”

                     [Imre Kertész, Likwidacja. Przeł. E. Sobolewska].

  

sobota, 09 lipca 2011, alexanderson
kobiety,Kertesz_Imre