~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
975. Trafiony-zatopiony...

  

Najbardziej płaczliwy dzień od tygodni. Wstręt do siebie, rozpaczliwe szukanie w Internecie lekarzy (psychiatrów, seksuologów, urologów), świadomość wszystkich ograniczeń, których bez kogoś przy sobie nie uda się przełamać. I przez które nikogo przy sobie mieć się nie udaje. A potem to najgorsze – jedyny sposób, by jakoś sobie radzić: zapadanie w sobie, schowanie na dnie. Wyzbycie wszystkich pragnień…

  

„Przypominam wykastrowanego mężczyznę, wykastrowanego w wieku dojrzałym. Próbuję sobie wyobrazić, jak wygląda jego życie po takim zabiegu. Wyobrażam sobie, co może czuć, patrząc na wszystko, co przedtem kochał. Zachował pamięć i wie, że powinien kochać nadal, ale już nie jest w stanie zdobyć się na miłość, kochać dla samego kochania. Miłość, co to takiego, czym była miłość?, pyta sam siebie, szukając w pamięci wspomnienia dawnego uczucia. Ale teraz wszystko wydaje się bezbarwne, nijakie, beznamiętne. Dopuściłem się zdrady, rozmyśla, skupia się, próbując odtworzyć uczucie towarzyszące zdradzie, przeniknąć do samej jej istoty, treści. Ta się jednak ulotniła. Zniknął sens wszystkiego. Zostało wewnętrzne rozdarcie, delikatne, niemniej popychające w kierunku obojętności, samotności. Obojętny, powtarza sobie. Wymawiając to ostre, deprymujące słowo, chciałby go dosięgnąć, żeby sprawdzić jego wyrazistość. Nie dopuszcza niestety do niego mglistość brzmienia i własna bierność. Wszystko zaciera się w pamięci, za tydzień, za miesiąc zapomni o wszystkim, znajdzie się w gronie sybarytów i samotników żyjących z dnia na dzień. Po raz ostatni będzie próbował przeżyć ból osamotnienia, ale ta próba sprowadzi się do przelotnego uczucia smutku.

Nie wiem, czy wyrażam się dość jasno, Vercueil. Mówię o determinacji, o próbie trzymania się swojego postanowienia i o mojej porażce. Przyznaję się, ja tonę. Siedzę tu obok ciebie i tonę”

               [John Maxwell Coetzee, Wiek żelaza. Przeł. A. Mysłowska].

  

środa, 27 lipca 2011, alexanderson
samotność,Coetzee_John Maxwell