~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
988. Spełniony - niezaspokojony...

  

Nareszcie doskonały, długo wyczekiwany dzień – dwa miesiące trzeba się było o niego modlić, zaklinać rzeczywistość, prosić. Pierwsze wakacje bez rodziców, bez zobowiązań, pracy, wstydu i rozkazów – i pogoda przytrafiająca o prawdziwy rozstrój nerwów. Deszcze, burze, chmury, mgiełki zasnuwające wciąż niebo, ochłodzenia; niesprawdzające się prognozy, przesuwające wciąż na „w przyszłym tygodniu” plany i nadzieje. Dlatego też wykorzystywana każda chwila poprawy, obłędne gonienie do parku – choć na dwie godziny, jedno popołudnie. To przecież takie ważne – pozwala zrekompensować wszystko inne, poczuć się wolnym, sobą (jesteście zdrowi, macie normalne życie erotyczne, dojrzewaliście jak inni – nigdy nie zrozumiecie; por. 641, 793, 809, 810, 954)… Wciąż jednak było nie tak, wciąż się czekało na to

Wymarzone warszawskie lato trwało jedną sobotę (zaraz wrzesień, więc pewnie pierwszy to raz i ostatni). Żar i błękit, w bonusie podpatrywanie rozebranych chłopców, rozkosz absolutna…

  

                              „W młodym sercu

                              beztroski korowód

                              słonecznych

                              dokonań dnia”

                                        [Sandro Penna. Przeł. J. Mikołajewski].

 

sobota, 27 sierpnia 2011, alexanderson
Penna_Sandro,homo