~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
992. Gość w dom - czyli: Doczekać poniedziałku...

  

Rodzice wprosili się na weekend – przyjechali w sobotę, wyjeżdżają jutro. Przywieźli dwa pudła z książkami i mnóstwo zapasów żywności. I akurat teraz musiała się trafić pogoda iście letnia; zły na niemożność opalania, na dni nie po swojemu, przeganiam ich pieszo przez pół Warszawy – chcą zwiedzać, to do upadłego: wczorajszym popołudniem widoki z PKiNu, Chmielna, Tamka, Wisła przy Koperniku, ogród na BUW-ie i Plac Piłsudskiego; dziś Marszałkowska, MDM, Plac Zbawiciela, Agrykola, Łazienki, całe Ujazdowskie, obiad na Nowym Świecie, Krakowskie Przedmieście, Plac Zamkowy, koktajle lodowe na Rynku Starego Miasta i Plac TeatralnyCykają mnóstwo fotek – poprzednio ziąb i deszcz (por. 963), tym razem bardzo się wszystko podoba. Ja znudzony nieco, z wielkim też bólem głowy. Odzwyczaiłem się od ich gadania, chrapania, jedzenia. Jeszcze tylko kilkanaście godzin… Trzeba to jakoś znosić, skoro prawie za wszystko – za mnie tutaj – płacą (por. 943), odkupując poniekąd swoje winy, których nazwania (wykrzyczenia) zawsze im oszczędzałem

  

„Nerwica i przemoc jako jedyna forma związku pomiędzy nami, dostosowanie się jako jedyna forma przetrwania, uległość jako norma, szaleństwo jako efekt”

      [Imre Kertész, Kadysz za nienarodzone dziecko. Przeł. E. Sobolewska ].

  

niedziela, 04 września 2011, alexanderson
rodzina,Kertesz_Imre,Warszawa
Komentarze
Gość: taki.jeden..., *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/04 23:07:08
"Trzeba to jakoś znosić, skoro za wszystko za mnie tutaj płacą"
- ŻAŁOSNE, jak dla mnie - Twoja postawa i podejście do życiowych relacji, o których tu piszesz...

Jeśli już idziesz na to, że za Ciebie płacą - za wszystko, jak sam piszesz - a masz zdaje się własne oszczędności, zdrowe ręce zdatne do pracy, trzydzieści jeden lat, to dlaczego nie czujesz wdzięczności dla rodziców, którzy Cię finansują (na co się sam godzisz i wcale nie z bezwzględnej konieczności!) i traktujesz ich jak jakąś "zarazę" i zło konieczne... Dla mnie to jest jakieś wypaczenie etyczne i emocjonalne... :-/
-
2011/09/05 13:47:45
Można być wdzięcznym całościowo (za pomoc, jakiej się nie oczekiwało i o którą się nie prosiło, bo chciałem wynająć pokój w kilkuosobowym mieszkaniu - rodzice chyba przestraszyli się takiej wizji mojego życia), a jednocześnie zirytowanym i zmęczonym codziennymi drobiazgami - i mimo to się starać. Ot, znane chyba każdemu ambiwalencje związane z pojęciem "rodzina". No, ale wiadomo od dawna, że cokolwiek bym napisał, będzie wyolbrzymione, a ja "żałosny"...