~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1018. Proses moroses...

 

I znów – jak latem – najpierw prognozy pogody na kolejne dni pozwalają snuć dalekosiężne plany zdjęciowych sesji, kolejnych tras, wypraw nawigowanych spacerownikami, a potem rzeczywistość rozwiewa te marzenia o odpowiednim świetle i kolorze nieba – a zamiast tego mgły i chmury, wiszące wciąż ciężko ponad ziemią. Szarość i przygnębienie. „Wspomnienie słońca w sercu półmartwe, / Płowieje trawa”… Kotki kurzu przebiegające od tygodni po podłodze, zimne palce wystukujące w klawiaturę, na stole zaległe gazety, kupony Lotto, zbędne paragony. Totalna pustka – bo i wyrzeczenie się już czegokolwiek. Spokój, trwanie bez jakiejkolwiek aktywności – masz wreszcie, czego chciałeś…

„Znikły z kanałów blask, falowanie / Wody wystygłej. / Tutaj już nigdy nic się nie stanie – / O, więcej nigdy!” [Anna Achmatowa. Przeł. J. Pollakówna].

  

poniedziałek, 31 października 2011, alexanderson
Achmatowa_Anna,samotność
Komentarze
2011/11/01 12:45:41
eee, nie wiem dlaczego narzekasz na pogodę, jest taka odpowiednia do dzisiejszego dnia ;)
-
2011/11/01 18:36:29
Do dzisiejszego może i tak, ale ja to pisałem wczoraj... ;-) A chodzi o odpowiednie światło i kolor nieba do zdjęć...