~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1019. Candles in the wind...

  

Na obu ewangelickich nekropoliach liście opadają delikatnie złotym deszczem na głowy przechodzących alejkami; rzadka okazja, by zajrzeć do wnętrza wyremontowanego mauzoleum Granzowów (cudowny, wskazujący niebo anioł). Kwestująca Małgorzata Foremniak dziękuje mi prześlicznym uśmiechem za małe co nieco wrzucone do jej puszki; matki i córki przy grobach swoich krewnych – Paulina Holtz z Joanną Żółkowską, Marysia Seweryn i Krystyna Janda. Kupuję tam sobie świeżo wydany cmentarny przewodnik (choć i bez niego mógłbym już sam oprowadzać). Potem na chwilę do Centrum – Plac Teatralny wreszcie bez samochodów, odsłania się wyznacznik dwudziestego pierwszego południka. A po zmroku już Stare Powązki – znicze migające kolorowymi światełkami, rozświetlające grobowe inskrypcje latarki… Spacer zadumany i zadowolony – każdego dnia mogłoby być dla mnie Wszystkich Świętych. I przecież jest – już bez tych tłumów, kiczu i celebry, z tym moim ciągłym ostatnio przebywaniem pośród funeraliów

  

wtorek, 01 listopada 2011, alexanderson
Tagi: Warszawa
Warszawa