~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1026. Les Nourritures terrestres (I)...

  

Dopiero trzeciego dnia z rzędu udaje mi się zrobić na obiad jajecznicę z kiełbasą – wbiłem sobie bowiem początkowo do głowy, że przyrządza się ją z samych żółtek. Poza tym gotuję jeszcze tylko ryż, który zjadam ze śmietaną (smakuje mi bardziej niż gotowe sosy), czasem odsmażam kupowane krokiety – a równie dobrze mogę nie jeść wcale. Kuchnia jest miejscem obcym, nieprzyjaznym, którego należy unikać…

 

Nareszcie wyjście do Centrum po zamknięciu się w domu od soboty. Miałem do obejrzenia w księgarniach parę tytułów – do uzupełnienia teraz lista życzeń: napalam się na kilka pozycji z Alethei, Historię ciała i cudnie ilustrowane dwa tomy Architektury XX wieku z Taschen. Do tego odkrywam z uśmiechem, że wydano Teorię listu Skwarczyńskiej (pierwszą, jeszcze przedwojenną edycję – jedyny egzemplarz we Wrocławiu – przed laty wynieśliśmy ukradkiem z Ossolineum, żeby w całości skserować – bez tego nie byłoby naszych prac magisterskich), kupuję też na Brackiej Paryskie pasaże Rutkowskiego. Mieli żałośnie tanio Historię architektury z cenionymi przeze mnie zdjęciami Achima Bednorza, ale w obu egzemplarzach podarta obwoluta. A na deser uczę się podchwytywać spojrzenia (gdy noszę Supry, zwracam na siebie uwagę) – jestem więc syty, nie głodny…

      

czwartek, 17 listopada 2011, alexanderson
Gide_Andre,książki
Komentarze
2011/11/22 14:22:02
Na "Historię ciała" również choruję, "Pasaże" mam na zimowej liście, a z 'nową' Skwarczyńską się nie rozstaję, chociaż brakuje mi w niej... świeżości.