~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1030. Człowiek jednej Księgi - wpis na sześciolecie...

  

Należy przynajmniej starać się ponieść porażkę, jak powiedział naukowiec z powieści Bernharda, bo porażka, jedynie porażka może się ziścić, powiadam ja, i staram się, skoro muszę się starać, a muszę, bo żyję i piszę, a jedno i drugie jest staraniem się, życie ślepym, pisanie obdarzonym wzrokiem staraniem, oczywiście staraniem innego rodzaju niż samo życie, staraniem, żeby dostrzec, do czego zmierza życie, i dlatego nie mogąc uczynić nic innego, pisząc, powielam życie, powtarzam życie, jak gdyby pisanie także było życiem, a przecież wcale nim nie jest, nie może się z nim nawet mierzyć, nie można go nawet do życia porównywać, i takim sposobem, w momencie kiedy zaczynamy pisać, zaczynamy pisać o życiu i skazujemy się na porażkę. I teraz, gdy w tę głęboką, pełną świateł, głosów i bólu noc szukam odpowiedzi na ostateczne, wielkie pytania, mam już świadomość, że wszystko jest ostateczne, a na wielkie pytanie istnieje tylko jedna wielka, ostateczna odpowiedź: rozwiązująca wszystko, nakazująca milczeć wszystkim, którzy chcą pytać, że istnieje tylko jedno rozwiązanie, jeden cel naszych wszelkich starań, nawet jeżeli o nim zapominamy i zazwyczaj staramy się o coś zupełnie innego, gdyż w przeciwnym wypadku w ogóle byśmy się nie starali, choć jeśli o mnie chodzi, nie rozumiem, po co to owijanie w bawełnę: a kiedy powtarzam tu swoje własne życie – mój Boże! – takie życie, sam zadaję sobie pytanie, dlaczego, właściwie dlaczego, czyż nie wystarczy, że muszę pracować jak maniak, wytrwale i bezustannie, gdyż pomiędzy moją pracą a moją kondycją istnieje głęboki, zupełnie oczywisty związek: a jednak, kiedy piszę, powtarzam własne życie: prawdopodobnie powoduje mną skryte pragnienie, żebym kiedyś i ja się dowiedział, co to znaczy mieć nadzieję, i dlatego będę pisał, jak maniak, wytrwale i bezustannie, aż wreszcie się dowiem, a potem nie będę miał już po co pisać”

       [Imre Kertész, Kadysz za nienarodzone dziecko. Przeł. E. Sobolewska].

  

      

  

czwartek, 24 listopada 2011, alexanderson
Kertesz_Imre,fotografie
Komentarze
Gość: sober, *.adsl2.static.versatel.nl
2011/11/27 03:08:06
te liście jak płomienie...
-
2011/11/27 13:07:23
Na szczęście "rękopisy nie płoną"... ;-)