~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1036. Philobiblon...

 

W ostatni dzień atrakcyjnej promocji w Merlinie (pokłosie Targów Historycznych pod Zamkiem) zamawiam sobie Mikołajkowy prezent. Dziś odbiór paczki na Złotej – i oto już są: Szałamow, Powojnie oraz Skrwawione ziemie. A na dokładkę, jak tylko ukazał się w miękkiej okładce, najnowszy Michel. Kilka dni temu jeszcze Lato Coetzee’go, a jutro do obejrzenia Warszawa. Ballada o okaleczonym mieście. Na rynku już także pierwszy tom wznowienia Dziennika pisanego nocą Herlinga-Grudzińskiego, od wtorku trzeci Iwaszkiewicza, a w styczniu drugi Mrożka. Kolejny raz trzeba się będzie wykosztować – nareszcie jakiś racjonalny powód, by w końcu znaleźć tę cholerną pracę. Choć wtedy już na pewno nie zdołam zabrać się za wszystko, co tu zwiozłem…

 

„Książki opanowały mieszkanie jak nieuleczalna choroba, a powszechnie teraz wypowiadana groźba, że epoka książki ma się ku końcowi, zdawała się tylko potęgować ich siły obronne”

                   [Michael Krüger, Wiolonczelistka. Przeł. A. Kopacki].

  

piątek, 09 grudnia 2011, alexanderson
książki,Kruger_Michael