~ Człowieka zbędnego notatki z podziemia ~
Blog > Komentarze do wpisu
1044. Backwards glance...

  

Dziwne tak, gościem w rodzinnym domu, oglądać jakby nowe to, co przez całe życie… A przecież zmiany, spore nawet, niektóre listownie uzgodnione. W pokoju, co wciąż moim, a gdy mnie nie – sypialnią ojca, gabinetem mamy – biedermeierowskie lekkie biurko, gustowne krzesło, kunsztownie wykończone ich wygięcia, gruby puszysty dywan; i kredens w korytarzu, a w kuchni – wielki porcelanowy zestaw. Wciąż jedna pensja w tej rodzinie, ale daj Boże, by innym dwie składały się na taką – niech korzystają, i mnie skapuje przecież…

A właśnie, wokół: skakanie, dogadzanie, dokarmianie. Niemożność nacieszenia. Trwały od wyprowadzki rozejm. Miasteczko jeszcze brzydsze, mokre, szare; ulice puste jak wzrok wypartych wspomnień, który je omiata. Bez złości już to wszystko, bo i ja – gdzie indziej…

  

„(…) ów prymitywny świat przyrodzony był każdemu człowiekowi, czuło się go po trosze we własnym sercu, trochę za nim ciekawości, trochę tęsknoty, trochę dla niego współczucia. Zadanie polegało na tym, żeby mu oddać sprawiedliwość, zachować dlań we własnym sercu coś w rodzaju patriotyzmu, a mimo to z powrotem ku niemu się nie cofnąć”

            [Hermann Hesse, Gra szklanych paciorków. Przeł. M. Kurecka].

  

wtorek, 27 grudnia 2011, alexanderson
Hesse_Hermann,rodzina
Komentarze
Gość: n., *.adsl.inetia.pl
2011/12/28 15:24:20
Rozejm może być bardzo trwały.
Jak między państwami koreańskimi.